Autopromocja

"Regulamin portalu internetowego jest ważniejszy od prawa autorskiego"

Rafał Wysocki
Rafał Wysocki Fot. Jacek TaranDGP
19 maja 2010

RAFAŁ WYSOCKI o granicach parodii w sieci - Czy można w domu amatorskimi technikami stworzyć parodię popularnego filmu, np. „Ogniem i mieczem”, i jednocześnie nie naruszyć praw autorskich? Podobnych amatorsko zmontowanych filmów można na YouTube znaleźć tysiące. Mimo że bawią one internautów, administratorzy stron coraz częściej je blokują. Czy słusznie?

Parodia, jako przejaw działalności twórczej, jest samodzielnym dziełem, inspirowanym cudzym utworem. Jeżeli naśladuje ona np. styl dzieła pierwotnego, a jej autor sam ją nakręcił, wyreżyserował poszczególne scenki, przygotował scenografię, opracował scenariusz i napisał dialogi, to nie podlega ona w ogóle ocenie z punktu widzenia naruszenia praw autorskich. Nieco inaczej sytuacja wygląda, kiedy bezpośrednio wykorzystujemy fragmenty pierwotnego dzieła. Polskie prawo autorskie dopuszcza jednak i taką możliwość. Można wykorzystywać fragmenty na zasadzie prawa cytatu. Należy wtedy koniecznie podać źródło oraz imię i nazwisko autora.

Jak długi może być cytowany fragment?

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.