Autopromocja

Trzeba płacić za umieszczanie w blogach plików wideo

Piotr Waglowski, absolwent Wydziału       Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego oraz studiów       doktoranckich w Instytucie Nauk Prawnych Polskiej Akademii       Nauk. Przygotowuje rozprawę na temat Niezamówiona informacja       elektroniczna (spam) jako naruszenie dobra osobistego. Jest       niezależnym konsultantem, który interesuje się prawnymi       aspektami społeczeństwa informacyjnego, wsparciem projektów       wydawniczych oraz analizą prawną uruchamiania i prowadzenia       inicjatyw internetowych.
Piotr Waglowski, absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego oraz studiów doktoranckich w Instytucie Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk. Przygotowuje rozprawę na temat Niezamówiona informacja elektroniczna (spam) jako naruszenie dobra osobistego. Jest niezależnym konsultantem, który interesuje się prawnymi aspektami społeczeństwa informacyjnego, wsparciem projektów wydawniczych oraz analizą prawną uruchamiania i prowadzenia inicjatyw internetowych.DGP
18 marca 2008

WYWIAD - Autor może udzielić stosownej licencji na korzystanie ze swojego zdjęcia czy filmu, przy czym filmy (utwory audiowizualne) obarczone są niezbywalnym prawem autora do dodatkowego wynagrodzenia, o które upominają się organizacje zbiorowego zarządzania.

 Załóżmy, że prowadzę bloga i chciałbym zamieszczać w nim zdjęcia oraz pliki wideo. Czy mogę to robić bez żadnych ograniczeń?

- Tak, o ile przysługują panu autorskie prawa majątkowe (na przykład jest pan autorem zdjęć, które chce opublikować, albo kupił pan prawo do wykorzystania takich zdjęć) lub dysponuje stosowną licencją. Jeśli chodzi o zdjęcia, których prowadzący bloga nie jest autorem, warto polecić repozytoria grafik udostępniających je np. na którejś z licencji Creative Commons albo uwolnionych przez ich autora jako public domain (chociaż sama możliwość takiego uwolnienia w polskim porządku prawnym może budzić wątpliwości). Z plikami wideo sprawa jest bardziej skomplikowana, gdyż w ostatnim dniu istnienia Sejmu poprzedniej kadencji parlament znowelizował przepisy prawa autorskiego, które wcześniej Trybunał Konstytucyjny uznał za niezgodne z konstytucją. W wyniku nowelizacji znów zaczęły działać przepisy dotyczące utworów audiowizualnych, a konkretnie - obowiązku odprowadzania opłat do właściwej organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi lub prawami pokrewnymi (te opłaty mają później trafić do twórców). Prawo twórców do tej dodatkowej - co należy podkreślić - opłaty zgodnie z art. 18 ust. 3 ustawy nie podlega zrzeczeniu się, zbyciu ani egzekucji. Jeśli zatem autor korzysta ze swojego filmu w internecie, to - teoretycznie - organizacja zbiorowego zarządzania mogłaby się do niego zgłosić po opłatę, a następnie oddać mu wynagrodzenie. Po potrąceniu kosztów inkasa oczywiście. Nie przypuszczam, by takie opłaty wypłaciły organizacjom partie polityczne biorące udział w ostatnich wyborach, a spoty wyborcze publikowane na stronach partii to również utwory audiowizualne. Nie przypuszczam też, by takie opłaty odprowadzała policja, która czasem publikuje w internecie materiały operacyjne w formie wideo, albo ministerstwa, które publikują na swoich stronach materiały z programów telewizyjnych. Mamy z tym pewien kłopot. Warto przy tym zauważyć, że sam Trybunał Konstytucyjny stwierdził w swoim wyroku, że: prawo do dodatkowego wynagrodzenia nie korzysta z gwarancji konstytucyjnej.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: GP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.