Rząd chce odgórnie określić zysk przewoźników obsługujących transport zbiorowy, czyli de facto ograniczyć ich zarobki. Samorządowcy już przestrzegają, że projekt może się okazać prawnym bublem.
8 proc. przychodów w przypadku transportu drogowego i 6 proc. – kolejowego. Na tyle Ministerstwo Finansów w porozumieniu z resortem infrastruktury chce określić w przygotowywanym rozporządzeniu zysk operatora świadczącego usługi transportu zbiorowego na terenie gmin. Jest to o tyle istotne, że wspomniany rozsądny zysk będzie jednym z dwóch elementów (oprócz ponoszonych kosztów), na podstawie których operatorom wypłacane będą rekompensaty z tytułu świadczenia usług w zakresie transportu publicznego (czyli np. straty poniesione w związku z kursowaniem na nierentownych trasach czy ulgami biletowymi dla pasażerów). – Innymi słowy żądania przewoźników byłyby ograniczone – ocenia Grzegorz Kubalski ze Związku Powiatów Polskich.
Rozporządzenie ma dostosować polskie prawo do przepisów UE. Jego projektem zajmie się jutro Komisja Wspólna Rządu i Samorządu Terytorialnego. Choć nowe zasady mają być na rękę samorządowcom, to jednak z naszych ustaleń wynika, że w środę zakwestionują oni projekt. Wątpliwości budzi sposób wyliczania rozsądnego zysku. Prawo unijne bowiem w żaden sposób tego nie precyzuje. A polski rząd ma własny pomysł.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.