Postulaty finansowe nie były jedynymi żądaniami. Protest sędziów i prokuratorów dotyczył też poziomu i sposobu przeprowadzania zmian legislacyjnych – pisze prokurator Michał Gabriel-Węglowski.
Na łamach „DGP” zapoznaliśmy się z opiniami byłego prezesa Trybunału Konstytucyjnego prof. Jerzego Stępnia („DGP” z 18 lipca 2011 r. „Strajkują robotnicy, a nie sędziowie”) oraz red. Andrzeja Jankowskiego („DGP” z 12 lipca 2011 r. „Protest, który pogłębia frustrację”) na temat przeprowadzonej w lipcu akcji protestacyjnej środowiska prokuratorskiego i sędziowskiego. Autorzy artykułów negatywnie odnieśli się tak do jej efektów, jak i do formuły. Jednak podniesiona przez nich argumentacja jest nieprzekonująca. Krytykując, nie proponują nic w zamian.
Wzrost uposażeń
Zdaniem J. Stępnia obie nasze grupy zawodowe w sposób niegodny, a co najmniej nietrafny ubiegają się o respektowanie zawartej w 2009 r. umowy z rządem dotyczącej stałego i stopniowego, ale nie gwałtownego wzrostu uposażeń. Nawet w dobie kryzysu gospodarczego trudno to żądanie uznać za wygórowane. Tym bardziej w sytuacji gdy degradacja finansowa prokuratorsko-sędziowska trwała od kilkunastu lat.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.