Autopromocja

Można wybudować spalarnię pomimo sprzeciwu mieszkańców

Fabryka
Samorząd przekonywał, że zagrożenia nie ma. Powołał się na raport, z którego wynika, że planowane przedsięwzięcie nie spowoduje przekroczenia standardów jakości środowiska.ShutterStock
27 października 2014

Obywatel nie zakwestionuje decyzji gminy, jeśli nie udowodni, że ma interes prawny do jej zaskarżenia. Sama negatywna opinia mieszkańca o planowanej inwestycji nie wystarczy. Tak orzekł Naczelny Sąd Administracyjny.

Burmistrz postanowił wybudować regionalny zakład zagospodarowania odpadów. W konsultacjach społecznych mieszkańcy się temu sprzeciwili. – Spalarnia, składowiska popiołów i materiałów niebezpiecznych (w tym azbestu) i śmieci niewiadomego pochodzenia w ilości zakładanej przez inwestora kumulować będą niewyobrażalny fetor, niemożliwy do zamknięcia w jednym miejscu, który połączony z emisją dymu niesionego przez wiatry będzie oddziaływać na budynki, drzewa, rośliny, na zwierzęta, a nade wszystko na zdrowie i samopoczucie – argumentowali.

Wskazywali też na obawę o własne życie – konsekwencją działalności spalarni może być skażenie wód, a we wsi nie ma sieci wodociągowej. Przełoży się to także na zmniejszenie atrakcyjności miejscowości, przez co odbierze mieszkańcom źródło dochodów uzyskiwanych z działalności turystycznej.

Samorząd przekonywał, że zagrożenia nie ma. Powołał się na raport, z którego wynika, że planowane przedsięwzięcie nie spowoduje przekroczenia standardów jakości środowiska.

Część mieszkańców złożyła więc wnioski do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Szczecinie. W tym Halina G. Sąd uznał, przychylając się do argumentacji samorządu, że nie posiada ona legitymacji do wniesienia skargi.

– Argumenty skarżącej wskazują na jej interes faktyczny, a nie prawny, a ten jest konieczny, aby uznać ją za stronę postępowania – uznał WSA. Obywatel jest wprawdzie w tym przypadku zainteresowany korzyściami dla siebie, które wynikają z decyzji burmistrza (interes faktyczny), nie może jednak tego zainteresowania poprzeć przepisami prawa (interes prawny). A tylko ten mógłby być podstawą zaskarżenia postanowienia. Sąd dodał, że zagrożenia, na które wskazują mieszkańcy, mają charakter potencjalny, a nie rzeczywisty na etapie wydawania decyzji burmistrza. Halina G. złożyła skargę kasacyjną. NSA jednak ją oddalił.

– Każdy zainteresowany ma prawo do składania uwag i wniosków w postępowaniu poprzedzającym wydanie decyzji. Prawo to jednak ogranicza się tylko do ich złożenia i nie jest równoznaczne z uzyskaniem uprawnień strony w postępowaniu, konieczne jest posiadanie interesu prawnego – uzasadnił Włodzimierz Ryms, sędzia NSA.

Eksperci przyznają, że pojedynczy mieszkańcy są w takiej sytuacji bezradni. – Najczęściej trudno jest wskazać, że naruszony został interes prawny mieszkańca, a więc nie będzie mógł brać udziału w postępowaniu administracyjnym. Pozostaje mu skorzystanie z prawa do składania skarg i wniosków do samorządu. To prawo nie zobowiązuje organów do ich uwzględnienia – mówi Krzysztof Izdebski, ekspert prawny Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska i Fundacji im. Stefana Batorego.

ORZECZNICTWO

Wyrok z 23 października 2014 r., sygn. akt II OSK 599/13.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.