Przyjęło się w demokracji, że jak ktoś ma władzę, to powinien też mieć nad sobą kontrolę społeczną. Dopiero pozyskane – pośrednio lub bezpośrednio – zaufanie ludzi uzasadnia korzystanie przez rządzących z pieniędzy podatników. I utrata tego zaufania, co do zasady, prędzej lub później powinna odcinać od budżetowego źródełka.
Tak to działa w samorządach, tak działa we władzy ustawodawczej i wykonawczej, a także – zaryzykuję – w czwartej władzy, jak nazywa się prasę. Gdy czytelnicy przestają ufać – przestają też płacić, proste. Jest jednak wyjątek – władza sądownicza. I choćby potencjalne powiązanie jej z mechanizmami demokracji budzi zawsze największy opór.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.