Unikalny polski ssak na skraju wyginięcia. Gatunek znika po cichu i niezauważalnie

Żbik
Żbik europejski a kot domowy: Jak zapobiec utracie czystej puli genowej dzikiego gatunku?Shutterstock
8 sierpnia, 09:17
aktualizacja 8 sierpnia, 14:48

Żbik europejski przestaje istnieć w swojej czystej formie, a w polskich lasach dochodzi do procesu, który może doprowadzić do jego całkowitego wyginięcia. Wszystko przez powszechną hybrydyzację z kotami domowymi. W rozmowie z PAP prof. Marta Mendel z SGGW przyznaje wprost: samorządom i nauce brakuje gotowych narzędzi, by zatrzymać ten kryzys.

Cicha katastrofa genetyczna. Dlaczego polski dziki ssak jest na skraju wyginięcia?

Żbik europejski i kot domowy żyją obok siebie od tysiącleci, jednak to właśnie ostatnie dekady przyniosły gwałtowny wzrost skali hybrydyzacji. Głównym czynnikiem niszczącym czystą populację jest kurczenie się naturalnych siedlisk. Dzikie zwierzęta zmuszone są do zbliżania się do ludzkich osiedli, gdzie łatwo wchodzą w kontakt z wolno żyjącymi lub wychodzącymi kotami.

Spadek liczebności samych żbików potęguje problem – gdy o partnera własnego gatunku jest trudno, zwierzęta te łączą się z kotami domowymi. Efektem takich krzyżówek są tzw. kotożbiki. Ponieważ oba gatunki posiadają identyczną liczbę 38 chromosomów oraz niemal bliźniaczy profil DNA, ich potomstwo jest w pełni płodne. To z kolei prowadzi do nieodwracalnego rozmywania czystej puli genowej dzikiego ssaka.

Lekcja ze Szkocji i sytuacja w Polsce. Czy ten scenariusz się powtórzy?

Skrajnym przykładem konsekwencji tego procesu jest Szkocja, gdzie żbik europejski został już uznany za gatunek funkcjonalnie wymarły właśnie przez masową hybrydyzację. Jak wskazuje prof. Marta Mendel z SGGW w rozmowie z Polską Agencją Prasową (PAP), w Polsce największa populacja żbika występuje w południowo-wschodniej części kraju, m.in. w rejonie Karpat Wschodnich, Babiej Góry, Beskidu Niskiego oraz Magurskiego Parku Narodowego.

„Nie dysponujemy jednak badaniami, które pozwoliłyby precyzyjnie określić, jaki odsetek polskich żbików ma już domieszkę genów kota domowego” – przyznaje w wywiadzie dla PAP prof. Marta Mendel z SGGW.

Dodatkowym utrudnieniem jest fakt, że hybryd nie da się wiarygodnie rozpoznać na pierwszy rzut oka. Wizualnie kotożbik może być niemal identyczny ze żbikiem, a jednoznaczną odpowiedź dają dopiero specjalistyczne badania genetyczne.

Nie tylko utrata genów. Groźne choroby i brak spójnych procedur

Zacieranie się granic gatunkowych to nie jedyne zagrożenie. Bliski kontakt zwierząt dzikich z domowymi sprzyja przenoszeniu niebezpiecznych chorób bakteryjnych, wirusowych i pasożytniczych. Dzikie populacje, nieobjęte opieką weterynaryjną, są na nie wyjątkowo podatne. Ponadto narastającym problemem staje się lekooporność, której geny mogą trafiać z otoczenia człowieka bezpośrednio do lasów.

Obecnie w Polsce brakuje jednoznacznych, ogólnokrajowych procedur postępowania w przypadku odłowienia hybrydy. Choć słusznym rozwiązaniem wydaje się kastracja lub sterylizacja schwytanego mieszańca, prawo administracyjne wymaga precyzyjnych kategorii, których w biologii nie da się łatwo wyznaczyć.

Jak ocalić żbika? Kluczowa rola właścicieli kotów i rejestracji

Eksperci podkreślają, że kluczem do uratowania polskiego żbika przed losem jego szkockich krewniaków jest edukacja społeczna oraz odpowiedzialność właścicieli zwierząt domowych. Niewypuszczanie kotów bez nadzoru na obszarach przylegających do ostoi dzikiej przyrody może realnie ograniczyć skalę problemu.

Krokiem w dobrą stronę jest również nowo przyjęta ustawa o Krajowym Rejestrze Oznakowanych Psów i Kotów, która ułatwi kontrolę populacji zwierząt. Polska fauna ma wciąż większą bioróżnorodność i bogatsze ekosystemy niż Europa Zachodnia, co daje realną nadzieję na uratowanie tego wyjątkowego dzikiego ssaka.

Źródło: PAP
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381542mega.png

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.