Radosław Piesiewicz pozostaje w areszcie. Sąd Okręgowy w Katowicach nie uwzględnił zażalenia obrony prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego i utrzymał wcześniejsze postanowienie o zastosowaniu tymczasowego aresztowania. Piesiewicz jest podejrzany w rozbudowanym śledztwie dotyczącym giełdy kryptowalut Zondacrypto. Nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów.
Decyzję w sprawie Radosława Piesiewicza Sąd Okręgowy w Katowicach podjął 14 września. Rozpoznawał zażalenie złożone przez obrońców prezesa PKOl na postanowienie Sądu Rejonowego Katowice-Wschód, który wcześniej zdecydował o zastosowaniu wobec niego trzymiesięcznego tymczasowego aresztowania.
Informację o pozostawieniu Piesiewicza w areszcie przekazała prokurator Justyna Grzesiak. Potwierdził ją także jego obrońca mecenas Jędrzej Kupczyński. Jak informowały „Rzeczpospolita”, PAP oraz inne ogólnopolskie media, sąd drugiej instancji nie zmienił wcześniejszego rozstrzygnięcia.
Piesiewicz został zatrzymany 27 sierpnia 2026 r. w Warszawie przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości. Następnie został doprowadzony do śląskiego wydziału Prokuratury Krajowej, gdzie przedstawiono mu dwa zarzuty. Podejrzany nie przyznał się do ich popełnienia i złożył obszerne wyjaśnienia.
Zarzuty wobec prezesa PKOl i zegarek za 169 476 zł
Pierwszy z zarzutów dotyczy płatnej protekcji. Według Prokuratury Krajowej Piesiewicz miał w 2025 r. powoływać się na wpływy w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów, wynikające z jego znajomości z byłym premierem. W zamian za korzyść majątkową w postaci zegarka o wartości dokładnie 169 476 zł miał podjąć się ingerencji w postępowanie prowadzone przez UOKiK wobec Zondacrypto i operatora giełdy, spółki BB Trade Estonia OU.
Drugi zarzut dotyczy wydarzeń z kwietnia 2026 r. Prokuratura twierdzi, że Piesiewicz miał w Warszawie i Monako nakłaniać członka zarządu BB Trade Estonia OU do wypłacenia określonym wierzycielom pieniędzy w sytuacji, gdy spółce groziła niewypłacalność lub upadłość. Śledczy wskazują na wypłaty 194 420,15 zł dokonane 7 kwietnia oraz 100 tys. euro wypłacone dzień później. Według prokuratury miało to odbyć się ze szkodą dla pozostałych wierzycieli, czyli użytkowników giełdy.
Podczas przeszukania miejsca zamieszkania Piesiewicza oraz siedziby PKOl śledczy zabezpieczyli m.in. zegarek, telefon komórkowy i około 34 tys. zł w gotówce w polskiej i zagranicznej walucie.
Śledztwo w sprawie Zondacrypto coraz szersze
Sprawa, w której zarzuty usłyszał prezes PKOl, jest częścią znacznie szerszego postępowania dotyczącego działalności Zondacrypto oraz jej poprzedniczki BitBay. Prokuratura bada m.in. podejrzenia oszustw, kwestie dotyczące środków klientów giełdy, a także okoliczności zaginięcia Sylwestra Suszka, jednego z twórców BitBay.
30 lipca 2026 r. śledztwo dotyczące Zondacrypto prowadzone przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach zostało połączone z postępowaniem śląskiego wydziału Prokuratury Krajowej dotyczącym zaginięcia Suszka. Śledczy uznali, że między sprawami zachodzi związek podmiotowy i przedmiotowy.
Postępowanie nie ogranicza się do Piesiewicza. Na początku września zatrzymano kolejne osoby, którym przedstawiono zarzuty obejmujące m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej, wyrządzenie wielomilionowych szkód operatorowi giełdy oraz przywłaszczenie pieniędzy. Prokuratura prowadziła też kolejne czynności w siedzibach PKOl i UOKiK, zabezpieczając dokumentację mogącą mieć znaczenie dowodowe.
Upadłość operatora Zondacrypto i tysiące wierzycieli
Dodatkowym elementem sprawy jest sytuacja samego operatora giełdy. Prokuratura Krajowa podała, że na podstawie orzeczenia sądu okręgu Harju w Tallinie 27 sierpnia 2026 r. ogłoszona została upadłość spółki BB Trade Estonia OÜ. Wierzyciele mogą zgłaszać swoje roszczenia syndykowi postępowania upadłościowego.
Wątek ten ma znaczenie również dla zarzutu postawionego Piesiewiczowi, ponieważ prokuratura utrzymuje, że wypłaty objęte postępowaniem miały nastąpić w czasie, gdy spółce groziła niewypłacalność. Obrona kwestionuje twierdzenia śledczych. Sam Piesiewicz zapewniał wcześniej, że jest niewinny, a także zaprzeczał, by odzyskał z giełdy pieniądze w sposób przedstawiany przez prokuraturę.
Decyzja Sądu Okręgowego w Katowicach oznacza, że zastosowany wobec prezesa PKOl izolacyjny środek zapobiegawczy pozostaje w mocy. Nie przesądza ona jednak o odpowiedzialności karnej Piesiewicza. O winie może rozstrzygnąć dopiero sąd w postępowaniu karnym.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu