Czy Sąd Najwyższy oczekuje, że profesjonalny pełnomocnik planując czynność na ostatnie dni terminu, z góry uwzględni możliwość własnej choroby? Kontrowersje wokół postanowienia Sądu Najwyższego z 28 kwietnia 2026 r. (III CZ 44/26)

Czy Sąd Najwyższy oczekuje, że profesjonalny pełnomocnik planując czynność na ostatnie dni terminu, z góry uwzględni możliwość własnej choroby? Kontrowersje wokół postanowienia Sądu Najwyższego z 28 kwietnia 2026 r.  (III CZ 44/26)
Czy Sąd Najwyższy oczekuje, że profesjonalny pełnomocnik planując czynność na ostatnie dni terminu, z góry uwzględni możliwość własnej choroby? Kontrowersje wokół postanowienia Sądu Najwyższego z 28 kwietnia 2026 r. (III CZ 44/26)shutterstock
dzisiaj, 16:21

Czy od profesjonalnego prawnika można wymagać nie tylko najwyższej staranności, ale i "daru jasnowidzenia" i przewidywania choroby? Oczywiście to mocne słowa, ale Sąd Najwyższy w swoim najnowszym orzeczeniu stwierdził, że planując złożenie pisma na ostatnią chwilę, pełnomocnik musi z góry zakładać, że może go dopaść choroba. To jedna (uproszczona) myśl, która wywołała burzę w środowisku prawniczym i falę krytycznych wystąpień ze strony adwokatury i radców prawnych oraz prawników.

Istota kontrowersji zamyka się w prostym twierdzeniu: Sąd Najwyższy stoi na stanowisku, że adwokat czy radca prawny, wyznaczając działanie (np. składanie odpisów, uzupełnianie braków formalnych) na finalne dni terminu, powinien obligatoryjnie wkalkulować w to ryzyko nagłej niedyspozycji i możliwość niedochowania terminu. Problem w tym, że od pełnomocnika wymaga się dochowania staranności, a nie umiejętności przepowiadania daty własnego zachorowania.

Czy Sąd Najwyższy oczekuje, że profesjonalny pełnomocnik planując czynność na ostatnie dni terminu, z góry uwzględni możliwość własnej choroby? Kontrowersje wokół postanowienia Sądu Najwyższego z 28 kwietnia 2026 r. (III CZ 44/26)

Źródłem kontrowersji i licznych głosów krytycznych jest orzeczenie Sądu Najwyższego z 28 kwietnia 2026 r. (III CZ 44/26), które w ostatnim czasie sprowokowało zdecydowany odzew korporacji prawniczych. Oficjalny pogląd w tej materii zajęło Prezydium Naczelnej Rady Adwokackiej, a prezes NRA wystosował w tej sprawie pisma do ministra sprawiedliwości oraz sędziowskich stowarzyszeń „Iustitia” i „Themis”. Krytyczny komentarz wydali również dziekani Rad Okręgowych Izb Radców Prawnych. Całość orzeczenia została upubliczniona przez sam Sąd Najwyższy.

W dniu 5 maja 2025 r. pełnomocnik wniósł pismo z wnioskiem o przyjęcie skargi kasacyjnej. Nie załączył jednak wymaganych prawem odpisów dla przeciwników i dla SN. W efekcie 16 maja wezwano go do dostarczenia pięciu egzemplarzy w tygodniowym terminie – pod rygorem odrzucenia skargi. Wezwanie, po bezskutecznym odbiorze, uznano za doręczone 6 czerwca, a więc termin mijał 13 czerwca 2025 r. Brakujące odpisy wpłynęły 16 czerwca, a wraz z nimi wniosek o przywrócenie terminu, motywowany niezdolnością do pracy w dniach 11-13 czerwca.

W przedmiotowej sprawie pełnomocnik powoda nie zdołał w przekonujący sposób wykazać, że uchybienie terminowi nastąpiło bez jego winy. Izba Cywilna SN, wspierając się wcześniejszą linią orzeczniczą, uznała, iż zwolnienie lekarskie obejmujące dni 11-13 czerwca nie tłumaczy, dlaczego czynności nie dopełniono wcześniej – skoro obowiązek dostarczenia odpisów był znany najpóźniej od 6 czerwca 2025 r. Sędzia sprawozdawca Ewa Stefańska podkreśliła przy tym, że kwestię braku winy w niedotrzymaniu terminu rozpatruje się zawsze przez pryzmat indywidualnych okoliczności konkretnego przypadku.

Sąd Apelacyjny odrzucił wniosek o przywrócenie terminu, argumentując, że prawo nie zna instytucji przywracania terminu do wykonania "elementu czynności procesowej", jakim jest uzupełnienie braków. Sąd Najwyższy oddalając zażalenie, zgodził się z tą oceną, uznając wniosek za niedopuszczalny z mocy prawa. Przywrócenie terminu – jak wskazano – zarezerwowane jest dla czynności procesowych jako całości (np. wniesienia skargi), a nie dla czynności wtórnych, służących nadaniu jej biegu.

Jedynie na marginesie SN dodał, że pełnomocnik i tak nie uprawdopodobnił braku swojej winy. Skoro o wymogu złożenia odpisów wiedział od 6 czerwca, a był zdolny do pracy do 10 czerwca, to trzydniowa choroba pod koniec terminu nie usprawiedliwia wcześniejszej bezczynności.

Cała batalia rozegrała się więc nie o merytoryczne zarzuty kasacyjne, ale o odpisy pism, których nie dostarczono na czas. Skarga kasacyjna istniała w obiegu prawnym, była kompletna treściowo i wniesiona w terminie. Zabrakło czysto technicznego dopełnienia, które spóźniło się o kilka dni. SN uznał tę zwłokę za nieusuwalną w drodze przywrócenia terminu, klasyfikując usunięcie braków jako czynność niesamoistną. Gdy sąd zamyka stronie drogę do ochrony prawnej z powodu, który sam określa mianem "wtórnego i technicznego", rodzi się fundamentalne pytanie: czy reguła prowadząca do takiego skutku jest tą, którą chcielibyśmy stosować w sytuacji rzeczywistej niewinności strony? Samo uzasadnienie zdradza, że Sąd Najwyższy nie był tej reguły do końca pewien.

Naczelna Rada Adwokacka wystąpiła do Ministra Sprawiedliwości oraz organizacji sędziowskich w obronie prawa obywateli do sądu

Jak czytamy w komunikacie NRA: Prezes Naczelnej Rady Adwokackiej adw. Przemysław Rosati skierował wystąpienia do Ministra Sprawiedliwości oraz do Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia” i Stowarzyszenia Sędziów „Themis”, zwracając się o poparcie stanowiska Prezydium NRA z dnia 18 czerwca 2026 r. dotyczącego standardów oceny należytej staranności profesjonalnego pełnomocnika.

W stanowisku Prezydium NRA wyraziło zdecydowany sprzeciw wobec argumentacji przedstawionej w uzasadnieniu postanowienia Sądu Najwyższego z dnia 28 kwietnia 2026 r., sygn. III CZ 44/26, w zakresie dotyczącym oceny należytej staranności profesjonalnego pełnomocnika.

Jednocześnie stanowisko Prezydium NRA zostało przekazane Sądowi Najwyższemu, Naczelnemu Sądowi Administracyjnemu oraz prezesom wszystkich sądów apelacyjnych z prośbą o jego udostępnienie sędziom Sądu Najwyższego, sądów powszechnych i sądów administracyjnych.

Wnioski: trudne fakty, zła reguła - komentarz ekspercki

Jak w swoim komentarzu podkreśla radca prawny:

"Postanowienie III CZ 44/26 jest podręcznikowym przykładem mechanizmu, w którym trudny stan faktyczny rodzi złą regułę. Sąd Najwyższy miał przed sobą pełnomocnika o wątłym usprawiedliwieniu i mógł sprawę zamknąć na wąskiej, ściśle faktycznej podstawie winy. Wybrał jednak podstawę kategorialną, regułę ogólną o niedopuszczalności przywrócenia, która w sprawie przyszłej każe stronie naprawdę niewinnej szukać ochrony drogą okrężną i niepewną: pełnomocnikowi hospitalizowanemu przez cały tydzień, stronie, której bieg całego terminu pochłonęło zdarzenie wyższej siły. Ceną za surowość wobec niestarannego pełnomocnika dziś jest okrężna i niepewna droga niewinnej strony jutro. Tak działa złe prawo wyłonione z trudnych faktów: rozwiązuje sprawę, którą ma przed sobą, i psuje wszystkie te, które dopiero nadejdą.

W tle pozostaje asymetria, od której zaczęliśmy. Sąd Najwyższy nazwał wymaganie złożenia odpisów wtórnym i technicznym, gdy charakteryzował jego naturę, lecz potraktował jego niedopełnienie jako pierwszorzędne i rozstrzygające, gdy wyciągał z niego skutek. Jedno wymaganie nie może być zarazem zbyt błahe, by zasłużyć na ochronę z art. 168 KPC, i dość doniosłe, by unicestwić prawo do kasacji. Wymóg formalny ma być sitem, nie torpedą: jest po to, by przepuszczać sprawy doniosłe, a nie po to, by zatapiać te, którym zabrakło jednego odpisu. Ta sprzeczność jest właściwym przedmiotem krytyki. Reszta, łącznie ze sporem o to, czym jest czynność procesowa, jest jedynie jej oprawą.

De lege ferenda nasuwa się wniosek umiarkowany, lecz konkretny. Ustawodawca powinien przesądzić, że termin do uzupełnienia braków formalnych, którego uchybienie skutkuje odrzuceniem pisma lub środka zaskarżenia, podlega przywróceniu na zasadach ogólnych, albo wyposażyć art. 130 KPC we własny zawór bezpieczeństwa na wypadek uchybień niezawinionych. Obecna niepewność jest skutkiem zaniechania legislacyjnego, które orzecznictwo przykryło kwalifikacją niewytrzymującą próby konstytucyjnej. De lege lata zaś, dopóki tej niepewności nie usunięto, sądy mają w ręku narzędzie prostsze: wykładnię pojęcia czynności procesowej zorientowaną na cel art. 168 KPC, a celem tym jest ochrona strony przed niezawinioną utratą uprawnień, niezależnie od tego, czy zaniechane działanie da się podciągnąć pod wąską, słownikową definicję czynności. Pojęcie ma służyć ochronie, nie odwrotnie. Bo gdy prawo procesowe zaczyna pytać, czy kartka papieru jest czynnością, zamiast pytać, czy strona zawiniła, znak to, że formalizm przestał być sługą sprawiedliwości, a stał się jej gospodarzem" - podkreśla Robert Nogacki – radca prawny (WA-9026), założyciel Kancelarii Prawnej Skarbiec.

Orzeczenia/wyroki

Postanowienie Izby Cywilnej Sądu Najwyższego z 28 kwietnia 2026 r., sygnatura akt III CZ 44/26

Źródło: gazetaprawna.pl

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381499mega.png