Ileż można? Sprawa karpi wróciła na wokandę Sądu Najwyższego

ryba karp fot. shutterstock
Ryby nie mają głosu, więc ktoś musi ten głos zabrać w ich imieniuShutterstock
20 czerwca 2023

Powyższe zdania zapewne wypowie część P.T. Czytelników, kiedy się zorientuje, że ja znowu o tym samym. O zwierzętach. 

A konkretnie o karpiach (po pierwsze: tak, ryby też są zwierzętami, wprawdzie w przeciwieństwie do psów i kotów mało towarzyskimi, ale jednak; po drugie: o istnieniu karpi Polacy przypominają sobie co roku tak gdzieś około 15 grudnia, kiedy zaczynają się zastanawiać, kupować czy nie, a jeśli tak, to czy – jak to robiły mamusia i babcia – żywe, żeby były świeżutkie, czy martwe, bo żywe obrzydliwe).

Tytułowe westchnienie ja wydałem z siebie w innych okolicznościach. Otóż dokładnie wtedy, gdy dowiedziałem się, że sprawa karpi wraca na wokandę Sądu Najwyższego. Wydawało mi się bowiem, że kiedy była tam ostatnio, wszystko zostało już powiedziane. A działo się to w roku 2016. Zresztą w grudniu.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.