Powyższe zdania zapewne wypowie część P.T. Czytelników, kiedy się zorientuje, że ja znowu o tym samym. O zwierzętach.
A konkretnie o karpiach (po pierwsze: tak, ryby też są zwierzętami, wprawdzie w przeciwieństwie do psów i kotów mało towarzyskimi, ale jednak; po drugie: o istnieniu karpi Polacy przypominają sobie co roku tak gdzieś około 15 grudnia, kiedy zaczynają się zastanawiać, kupować czy nie, a jeśli tak, to czy – jak to robiły mamusia i babcia – żywe, żeby były świeżutkie, czy martwe, bo żywe obrzydliwe).
Tytułowe westchnienie ja wydałem z siebie w innych okolicznościach. Otóż dokładnie wtedy, gdy dowiedziałem się, że sprawa karpi wraca na wokandę Sądu Najwyższego. Wydawało mi się bowiem, że kiedy była tam ostatnio, wszystko zostało już powiedziane. A działo się to w roku 2016. Zresztą w grudniu.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.