Prawo do prywatności vs. prawo do informacji. Google nie może być stawiany w roli sądu ostatecznego

Google
<p>Osoba domagająca się usunięcia linku musi nie tyle uprawdopodobnić, ile udowodnić, że link ten prowadzi do nieprawdziwych treści</p>ShutterStock
12 grudnia 2022

Nie można wymagać od operatora wyszukiwarki internetowej, by samodzielnie sprawdzał, czy link prowadzi do kłamliwych treści. Jest zobowiązany do usunięcia odnośnika tylko wówczas, gdy zostaną mu przedstawione jednoznaczne dowody potwierdzające, że odsyła on do nieprawdziwych informacji.

Najnowszy wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej próbuje wyważyć z jednej strony prawo do prywatności, a z drugiej prawo obywateli do informacji. Pretekstem były pytania zadane przez niemiecki sąd, który rozpoznaje sprawę menedżera zajmującego odpowiedzialne stanowiska w różnych spółkach oferujących usługi finansowe. Serwis internetowy opublikował trzy artykuły, w których powątpiewano w uczciwość modelu inwestycyjnego tych spółek. Tekstom towarzyszyły zdjęcia w luksusowych samochodach czy przed samolotem, co mogło wywoływać wrażenie, jakoby menedżer żyje na koszt spółek.

Pozostało 84% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.