Marczuk: Nigdy nie było tak szerokiego programu wsparcia dla rodzin, jakim jest 500 plus

rodzina dzieci
rodzina dzieciShutterStock
28 lutego 2016

- Musimy spoglądać wstecz i do przodu. W poprzednich latach udało się sporo rzeczy zrobić. Polityka rodzinna zaczęła się realnie w Polsce w 2006 r. Byłem współautorem programu polityki prorodzinnej, który wprowadzał wtedy pierwszy rząd Prawa i Sprawiedliwości. Wielu rzeczy nie udało się dokończyć, bo w 2007 r. skończyła się kadencja, ale wprowadzono m.in. ulgę na dzieci mówi Bartosz Marczuk.

Bartosz Marczuk: Odwróćmy sposób myślenia i zacznijmy od tego, że nigdy nie było tak szerokiego programu wsparcia dla rodzin, jakim jest 500 plus. Wprowadzamy zupełnie nowy sposób myślenia o rodzinie. Warunki, które w programie obowiązują, dotyczą wszystkich, dokładnie w ten sam sposób traktowane są wszystkie rodziny: samotni rodzice, małżeństwa, związki nieformalne. A to, że płacimy od drugiego dziecka bez kryterium dochodowego, wynika z głębokiej refleksji, że kluczowe dla naszego rozwoju demograficznego jest to, byśmy zmienili model rodziny 2+1, który staje się w Polsce powszechny, na model przynajmniej 2+2. To ma działać na takiej zasadzie, żeby ludzie, którzy mają jedno dziecko i zastanawiają się, czy mieć kolejne, nie obawiali się, że gdy zaczną zarabiać nieco więcej, wypadną z tego systemu pomocy. Dajemy informację: decydujesz się na drugie, będziesz otrzymywać świadczenie bez względu na dochód, bo przecież raz może być lepiej, raz gorzej.

B.M.: I znowu musimy odwrócić sposób rozumowania: nigdy jeszcze nie było takiego systemu, który by wspierał dzieci od urodzenia do 18 lat. Przez 18 lat wypłacane jest 500 zł. Jest to naprawdę wysokie świadczenie nawet jak na warunki europejskie. Przypomnę, przy okazji dyskusji o zasiłkach w Wielkiej Brytanii, że tam tzw. child benefit jest niższy. Rodzice, których dzieci zbliżają się do 18. roku życia, mogą zaplanować odpowiednio swój budżet, wiedząc, że otrzymują świadczenie do ukończenia przez nie 18 lat.

B.M.: Tak jest przy dwójce, ale wiele osób ma więcej dzieci. Przy trojgu, czworgu można dostawać świadczenie nawet dłużej niż przez 18 lat.

B.M.: Musimy spoglądać wstecz i do przodu. W poprzednich latach udało się sporo rzeczy zrobić. Polityka rodzinna zaczęła się realnie w Polsce w 2006 r. Byłem współautorem programu polityki prorodzinnej, który wprowadzał wtedy pierwszy rząd Prawa i Sprawiedliwości. Wielu rzeczy nie udało się dokończyć, bo w 2007 r. skończyła się kadencja, ale wprowadzono m.in. ulgę na dzieci.

Potem udawało się wprowadzać kolejne rzeczy: roczny urlop rodzicielski, Kartę Dużej Rodziny, upowszechnienie ulgi rodzinnej, upowszechnienie edukacji przedszkolnej i przedszkole za złotówkę, program "Maluch" wspierający otwieranie żłobków, świadczenie rodzicielskie, czyli 1 tys. zł dla nieubezpieczonych przez pierwszy rok życia dziecka. I tu ważna deklaracja: nic z tych dobrych rzeczy nie jest cofane. Nie jest tak, że albo 500 zł na dziecko, albo inne rozwiązania. Choć prawdą jest to, co NIK napisał w 2015 r.: nie można powiedzieć, żeby te działania to był cały system polityki rodzinnej. Były to raczej działania realizowane pod wpływem chwili, jakiegoś wydarzenia czy presji jakiegoś środowiska.

Natomiast patrząc do przodu, wyciągając też refleksje z raportu NIK, trzeba stworzyć cały, horyzontalny program polityki demograficznej. Wicepremier Mateusz Morawiecki w swoim planie określa to jako Kompleksowy Program Demograficzny. My temu zadaniu chcemy podołać. To pewnie będzie rozpisane na najbliższe 2-3 lata, do 2019 r.

To jest m.in. kwestia mieszkań, choć tu nie jestem dobrym adresatem, bo nawet jeśli my jako resort rodziny będziemy to koordynować, to kwestie mieszkaniowe na pewno będziemy delegować do ekspertów w resorcie infrastruktury. My możemy najwyżej proponować pewne rozwiązania, mówić np. o tym, że w Polsce mamy bardzo wysoki wskaźnik gniazdowania, czyli długości zamieszkiwania młodych ludzi w rodzicami.

Rynek pracy to nasza kompetencja, choć tu trzeba pamiętać, że jesteśmy w dość specyficznej sytuacji, kiedy wskaźnik zatrudnienia się poprawia.

B.M.: Także formy zatrudnienia będą się zmieniać w miarę jak sytuacja na rynku będzie lepsza. Widać to choćby w najnowszych danych GUS. Wprowadzamy kolejne instrumenty - weszły w ostatnim czasie dwie ustawy: ws. umów terminowych i oskładkowania umów-zleceń. Młodych ludzi też będzie wkraczało na rynek pracy coraz mniej i pracodawcy będą musieli zacząć konkurować o pracownika.

Jest jeszcze kolejna kwestia, którą trzeba się bardzo solidnie zająć - opieka instytucjonalna. Żeby rodzice mieli łatwy dostęp przede wszystkim do przedszkola, ale także organizowania opieki nad młodszymi dziećmi. Ci, którzy krytykują program 500 plus, często wskazują, że te środki powinny zostać przeznaczone na opiekę instytucjonalną, ale zapominają, że my przecież kontynuujemy program "Maluch", a jeśli chodzi o przedszkola, też jest coraz lepiej: w tym roku szkolnym gminy miały obowiązek przyjąć czterolatki, w 2017 r. będą miały obowiązek przyjąć trzylatki. Już za niedługi czas wszyscy rodzice, którzy chcą zapisać dzieci do przedszkola, nie będą mieli z tym kłopotów.

B.M.: Przy tych kryteriach, które są w świadczeniach rodzinnych (niższych niż przy 500 plus), które są też mniej powszechne, można powiedzieć, że w jakimś stopniu się sprawdza. Mamy też jednak bardzo dużo głosów od urzędników, którzy je wypłacają, że przysparza im to bardzo dużo kłopotów. Rośnie też liczba beneficjentów, jest więcej wniosków do rozpatrzenia. Ale jest za wcześnie, żeby zdecydowanie ocenić to rozwiązanie

B.M.: Tak, zainteresowanych jest sporo. Oceniam to rozwiązanie dobrze, bo jest bardzo sprawiedliwe - dotyczy także osób nieubezpieczonych, a nie ma powodu, żeby różnicować ich dzieci; może też powodować, że ludzie rozważający aborcję zrezygnują z tego pomysłu, mając świadomość, że będą mieli finansowe zabezpieczenie chociaż przez pierwszy rok życia dziecka. To ogromna wartość.


Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.