Mężczyźni w urzędach są lepiej opłacani od kobiet, ale niekoniecznie wynika to z dyskryminacji - mówi Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, sekretarz stanu, pełnomocnik rządu ds. równego traktowania.
Na pani prośbę Najwyższa Izba Kontroli sprawdziła, jak są wynagradzani urzędnicy. Okazało się, że mężczyźni zarabiają średnio o 11 proc. więcej. Dlaczego tak się dzieje?
Poprosiłam o sprawdzenie zarobków w spółkach Skarbu Państwa. NIK rozszerzyła kontrolę na administrację samorządową i rządową. Wykazała ona, że luka płacowa, czyli różnica w zarobkach kobiet i mężczyzn, w sektorze publicznym wynosi 11 proc. na korzyść panów, ale w znacznej większości przypadków nie wynika z dyskryminacji. Według NIK większość luki płacowej możemy wyjaśnić różnicami w doświadczeniu, stażu i czasie pracy, a także specyfiką obowiązków na danych stanowiskach. Izba wykryła tylko trzy przypadki, w których różnica w wynagrodzeniu na korzyść mężczyzn nie mogła być przypisana tym zobiektywizowanym kryteriom. Nie jest to jednak równoznaczne ze stwierdzeniem dyskryminacji, jest to punkt wyjścia do zbadania tych przypadków w kierunku nierównego traktowania. Najważniejsze, że ta kontrola zwróciła uwagę na problem – tym bardziej że w jej trakcie w niektórych jednostkach podwyższano kobietom pensje. Mam nadzieję, że teraz urzędy będą systematycznie badać lukę płacową, co jest punktem wyjścia do jej zmniejszania.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.