Mimo coraz nowszych pomysłów na dyscyplinowanie alimenciarzy, okazuje się, że nie ma to jak rodzina. Najskuteczniejszy jest bowiem nacisk rodziców lub teściów, którzy muszą za nich płacić na wnuki. Z kolei zagrożenie odebraniem przez gminę nierzetelnym rodzicom prawa jazdy niespecjalnie motywuje do płacenia na własne dzieci.
Można wręcz pokusić się o stwierdzenie, że rozwiązanie to wprowadzono w imię fałszywie pojętej skuteczności. Pogląd, że nie ma większego straszaka na wyrodnego ojca (lub matkę) niż odebranie dokumentu zezwalającego na kierowanie pojazdami, okazał się błędny. Oni zniosą wiele, żeby udowodnić, iż nie stać ich na alimenty.
Zapewne problemu rodziców, którzy nie chcą płacić na własne dzieci, nigdy nie uda się rozwiązać. Bo i różnej maści kombinatorów nigdy nie zabraknie. Od kilku ładnych lat zaległości alimenciarzy wobec budżetu nie spadają poniżej 10 mld zł rocznie. Gminy obecnie ścigają 217 tys. takich dłużników.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.