Ponad 200 mld oszczędności zł w II filarze to zbyt kuszące pieniądze, by móc im się oprzeć
Nie zdążyliśmy jeszcze ochłonąć po niedawnych zmianach w systemie emerytalnym, a temat znowu stał się aktualny. Krach na giełdach i zagrożenie poważnym spowolnieniem gospodarczym stały się pretekstem dla minister pracy Jolanty Fedak, by znów mówić o całkowitej likwidacji składek do OFE. We wczorajszym wywiadzie dla „DGP” pyta ona, czy stać nas na ryzykowanie oszczędności emerytalnych na giełdach, gdy spekulacja szaleje. I od razu odpowiada, że lepiej byłoby te 200 mld zł zainwestować w rozwój kraju, wtedy emerytury byłyby i pewniejsze, i wyższe. Na co wydać pieniądze? Na przykład na infrastrukturę.
Tak szybkie kwestionowanie systemu emerytalnego, który dopiero co został poprawiony przez znaczne ograniczenie transferów do OFE, musi niepokoić. Znów naruszono by stabilność, której system potrzebuje. Przecież rząd niedawno przekonywał, że właśnie stworzył idealną równowagę między OFE a ZUS, która zmniejszy obciążenie budżetu państwa. Czy sytuacja gospodarcza w kilka miesięcy aż tak się pogorszyła? A może w rządzie zaczyna wygrywać idea pójścia na łatwiznę zamiast szukania miejsc, gdzie można ciąć wydatki?
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.