Od poniedziałku porównywaliśmy pensje, a także majątki przedstawicieli rządu, wojewodów, prezydentów i szefów niektórych urzędów państwowych. Z naszej analizy wynika, że te zarobki są zróżnicowane, choć nienadzwyczajnie. Co ciekawe, np. prezydenci miast wojewódzkich zarabiają zdecydowanie lepiej niż ministrowie czy wojewodowie. A niektórzy szefowie urzędów, jak np. przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego, otrzymują wynagrodzenie nawet dwukrotnie wyższe od premiera – szef rządu zarabia ok. 16,5 tys. zł miesięcznie brutto.
Nie do końca wiadomo, jaki rządzi tu klucz. Co więcej, wszyscy oni zarabiają mniej niż menedżerowie nawet średniego szczebla w dużych korporacjach. I te dysproporcje nie zmniejszają się od lat. Eksperci biją na alarm, wskazując, że w administracji może działać selekcja negatywna. – Trzeba wreszcie podjąć zdecydowaną dyskusję nad wynagrodzeniami, ale też kwalifikacjami w administracji publicznej – mówi prof. Józefina Hrynkiewicz. Podkreśla, że np. ministrowie mają zupełnie nieadekwatne wynagrodzenie do zakresu obowiązków i odpowiedzialności. – Skutki decyzji ministra finansów są przecież nieporównywalnie bardziej poważne niż szefa firmy, ale także prezydenta miasta – mówi. Jej zdaniem przedstawiciele administracji rządowej powinni mieć wysokie kwalifikacje, ale i wynagrodzenia.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
