Urszula Mirowska-Łoskot: Fikcja bezpłatnych studiów

Urszula Mirowska-Łoskot
Urszula Mirowska-ŁoskotDGP
8 kwietnia 2011

Rząd mydli oczy podatników bezpłatnymi studiami. Znowelizowane prawo o szkolnictwie wyższym doprowadzi do sytuacji, w której za bezpłatne kierunki zapłaci zarówno zwykły Kowalski, jak i ten, który właśnie się uczy.

828 tys. studentów uczy się na studiach dziennych na uczelniach publicznych. Co roku budżet wydaje na ich finansowanie 9,5 mld zł. Mimo to rząd oficjalnie zapewnia, że z bezpłatnych studiów nie zrezygnuje. Nie ugina się nawet pod presją autorytetów i przekonuje, że polski student zasługuje na bezpłatne studia. Ale po cichu zaraz dodaje, że zamożniejsze kraje tak łaskawe nie są i pobierają pieniądze od wszystkich studentów.

A ponieważ każdy grosz się liczy, to wprowadza odpłatność za studia, tylko że tylnymi drzwiami. W podpisanej w tym tygodniu z wielką fetą przez prezydenta Bronisława Komorowskiego reformie szkolnictwa wyższego teoretycznie nie ma o tym mowy. Ale wystarczy się w nią wczytać. I okazuje się, że student jednak zapłaci za drugi kierunek. Zapłaci nawet za naukę na pierwszym, jeżeli przekroczy przyznaną mu pulę punktów na realizację programu kształcenia.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.