Złap studenta lub zgiń – to rozsądna zasada, którą kierują się prywatne wyższe uczelnie. A że arsenał środków zaczepno-obronnych, które stosują, walcząc z konkurencją, jest zabawny, to już całkiem inna sprawa.
Choć ja akurat nie widzę niczego zdrożnego w rozdawaniu świeżo upieczonym studentom laptopów czy prowadzeniu agresywnej kampanii reklamowej. Inna sprawa, w jaki sposób przekłada się to na jakość kształcenia. Nijak. No właśnie. Ale jeśli ktoś chce studiować na uczelni, której dyplom ma wartość kawałka papieru toaletowego, i jeszcze jest gotów za to płacić, to jest jego prywatna sprawa.
Autopromocja
Pozostało 17% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Pozostało 17% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
©℗
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.