Szkoła nudna dla siedmiolatków

W tym samym czasie w zeszłym roku umiały już dodawać
W tym samym czasie w zeszłym roku umiały już dodawaćDGP
6 października 2009

Podsumowanie pierwszego miesiąca reformy edukacji. Zamiast liczyć i pisać, pierwszoklasiści kolorują obrazki

Minął właśnie miesiąc od wejścia w życie reformy oświaty, zgodnie z którą do szkoły po raz pierwszy poszły sześciolatki. I, jak twierdzą nauczyciele i rodzice, radzą sobie doskonale w zreformowanej szkole. Na zmianach ucierpieli jednak ich o rok starsi koledzy: dla nich nowe wymagania programowe przygotowane przez MEN są po prostu zbyt niskie.

Kiedy minister edukacji Katarzyna Hall po raz pierwszy ogłosiła plany obniżenia wieku szkolnego, zamierzała wysłać do pierwszej klasy wszystkie sześciolatki, i to już od września tego roku. Ugięła się jednak pod gwałtownymi protestami rodziców i nieco zmieniła reformę. Przez najbliższe 3 lata to sami rodzice mogą zdecydować, czy chcą, by ich sześcioletnie dzieci poszły do szkoły. MEN liczył, że w pierwszym roku reformy do szkoły pójdzie ok. 116 tys. sześciolatków, czyli jedna trzecia całego rocznika. Życie szybko zweryfikowało te plany: do pierwszych klas trafiło we wrześniu jedynie kilkanaście tysięcy najmłodszych uczniów. Reszta, czyli ponad 300 tys., to dzieci siedmioletnie.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.