Coraz więcej osób nie stawia się do kwalifikacji wojskowej. W większości są to ci, którzy przebywają za granicą. Nikt ich nie ściga, a wojsko oficjalnie uważa, że nie ma problemu.
W Polsce od stycznia 2010 r. zasadnicza służba wojskowa została zawieszona, ale obrona kraju wciąż pozostała obowiązkowa. Powszechny pobór do wojska zastąpiła rejestracja osób na potrzeby kwalifikacji wojskowej, która odbywa się od 2009 r. W jej ramach ustalana jest zdolność do czynnej służby wojskowej, a także wstępne zaszeregowanie do poszczególnych form obrony. Przeprowadzają ją wojewodowie przy współudziale szefów wojewódzkich sztabów wojskowych, wojskowych komendantów uzupełnień i starostów, a także wójtów lub burmistrzów (prezydentów miast).
NIK alarmuje
Najwyższa Izba Kontroli w opublikowanym na początku czerwca raporcie dotyczącym kwalifikacji wojskowej podała, że w 2016 r. w całym kraju nie stawiło się do niej 38,5 tys. mężczyzn (w tym 26,5 tys. z roczników starszych, czyli w wieku 20–24 lat). A to stanowi 16,2 proc. ogółu osób do tego zobowiązanych. Z raportu wynika, że 62 proc. z nich przebywa poza granicami Polski, a 29 proc. to osoby poszukiwane. We wnioskach pokontrolnych pojawiły się zalecenia, aby MON wspólnie z MSWiA wprowadził rozwiązania prawne, które ułatwiłyby obywatelom polskim przebywającym za granicą realizację powszechnego obowiązku obrony w zakresie kwalifikacji wojskowej, bez osobistego stawiennictwa, np. na podstawie elektronicznie uzyskanych dokumentów i oświadczeń.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.