Dziś Senat zajmie się reformą o Państwowej Inspekcji Pracy. Pracodawcy i związki zawodowe liczą na zmiany w ustawie, podkreślając, że w obecnym kształcie spowoduje jedynie chaos na rynku. Mają też nadzieję na weto Prezydenta RP.
Patrycja Otto
patrycja.otto@infor.pl
Wczoraj Sejm uchwalił nowelizację ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy (PIP) Przypomnijmy projekt od samego początku budził ogromne kontrowersje, ze względu na zaproponowane rozwiązania. Chodzi o nadanie nowych uprawnień inspektorom pracy -zyskają prawo do wydawania decyzji przekształcających umowy cywilnoprawne w umowy o pracę. Nowelizacja ustawy doczekała się w sumie kilku wersji. I choć obecna ustawa daleko różni się od pierwszego projektu z 1 września 2025 r., to nadal budzi sprzeciw i obawy nie tylko wśród pracodawców, ale i związków zawodowych. Jak zgodnie podkreślają nowelizacja nie została rzetelnie skonsultowana, a także, jak podkreśla Komisja Krajowa NSZZ „Solidarność”, nie odbyła się na jej temat rzetelna debata choćby na forum Rady Dialogu Społecznego. Zdaniem organizacji związkowych, ale i organizacji pracodawców projekt może być w związku z tym jedynie źródłem chaosu, jeśli wejdzie w życie w obecnym kształcie. Większość organizacji pracodawców chce jednak zaczekać z oceną jego skutków do zakończenia prac w Senacie. Piotr Duda, przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, podkreślił natomiast, że nie wprowadza oczekiwanych przez środowisko pracownicze zmian i będzie „pudrowaniem rzeczywistości”.
Nadzieja na poprawki w Senacie
Dlatego, zarówno przedstawiciele pracowników, jak i pracodawców nadziej upatrują w Senacie, licząc, że wpłynie jeszcze na ostateczny kształt projektu. Szczególnie, że w przypadku regulacji dotyczących praw pracowników miało to już miejsce w przeszłości. Dobrym przykładem jest ustawa o sygnalistach. MRPiPS próbowało rozszerzyć jej zakres o naruszenia z zakresu prawa pracy (np. mobbing, molestowanie). Podczas prac w czerwcu 2024 r. Senat wprowadził poprawki, które wykreśliły prawo pracy z katalogu naruszeń, które mogą być przedmiotem zgłoszenia przez sygnalistę.
Weto Prezydenta RP
Jeśli jednak na etapie prac w Senacie nic się nie zmieni to, organizacje pracodawców liczą na weto Prezydenta RP.
- Były próby ucywilizowania ustawy, ale nieudane. Obecna jej wersja nadal jest szkodliwa dla firm i pracowników. Przede wszystkim dlatego, że jej przepisy są bardzo skomplikowane, co wywoła ogromne zamieszanie na rynku – zaznacza Marek Kowalski, przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich, dodając, że ustawa spowoduje perturbacje w zamówieniach publicznych, wpływając na konkurencyjność firm biorących w nich udział, nie obejmie całego rynku, a jedynie jego wycinek, wpływając jedynie na sytuację firm skontrolowanych przez PIP, przełoży się na wzrost liczby spraw w sądach prac, a także zburzy dotychczasowy system orzeczniczy, który trzeba będzie tworzyć od nowa i to w oparciu nie o sądy, a decyzje inspektorów.
- Dlatego liczymy na weto Prezyneta RP, a tym samym na zablokowanie jej wejścia w życie ustawy – dodaje.
Kamień milowy do zmiany
Pytanie więc na ile na szali przeważy ryzyko utraty 11 mld zł z KPO. Choć jak zaznaczył w wywiadzie dla DGP prof. dr hab. Artur Nowak-Far, dopóki nie jesteśmy w zwłoce we wdrażaniu Kamienia Milowego w związku z reformą PIP – termin upływa 30 czerwca 2026 r. - możemy negocjować. Jak zaznaczył negocjator, który przychodzi przed terminem wykonania jakiegoś zobowiązania, jest wiarygodny gdy prosi o jego zmianę. Można wynegocjować wymiary czasowe, można zmienić treść, a nawet w ostateczności odstąpić od zapisu, jeśli wykażemy, że korzyści z elastyczności przewyższają mityczne straty z tytułu segmentacji. Branże dopiero teraz w pełni zrozumiały zagrożenia, bo wcześniej nie wiedziały, jak to będzie wyglądać w praktyce. Teraz wszyscy już wiedzą o zagrożeniach.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu