Gminy od lat mają kłopot: niechęć Polaków do legalizowania pobytu w danym miejscu. Nie chcemy się przemeldowywać, ujawniać rzeczywistego miejsca zamieszkania. Przynajmniej przed urzędnikami. Ale ci i tak znają nasz adres – jako adres do korespondencji.
Tymczasem wyraźne zdeklarowanie się, że mieszkamy tam, gdzie mieszkamy, ma dla samorządów realny finansowy wymiar. Liczba osób zamieszkujących daną gminę decyduje o tym, jak wysoki jest jej udział we wpływach z PIT. Dlatego gminy organizują akcje, by nakłonić ludzi do zadeklarowania się – gdzie naprawdę mieszkają. Ale żadne ulgi czy ułatwienia w przyjmowaniu dzieci do przedszkola nie są w stanie nakłonić nas do takich przenosin. Miejsce zamieszkania to zgodnie z przepisami to, w którym przebywamy z zamiarem stałego pobytu. O tym, czy tak jest, decydujemy my sami. Jeśli uznamy, że mieszkamy gdzieś tymczasowo, nawet gdyby trwało to kilkanaście lat, nikt nie zmusi nas do zmiany zdania. Kłopot w tym, że większość z nas nie wie, jaka jest różnica między miejscem zamieszkania a zameldowania. Dlatego we wszelkiej korespondencji urzędowej stosujemy metodę „na dowód”: wpisujemy umieszczony tam adres zameldowania.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
