Autopromocja

Paweł Rożyński: Ulgi podatkowe to tylko kosztowne złudzenie

Paweł Rożyński, publicysta „Dziennika Gazety Prawnej”
Paweł Rożyński, publicysta „Dziennika Gazety Prawnej”DGP
6 grudnia 2010

Ulg jest wiele, pochłaniają dziesiątki miliardów złotych rocznie, a ich efekty są marne. Sensowniej byłoby większość z nich zlikwidować, w zamian dając sprawniejsze i tańsze państwo

Temat wypłynął ostatnio przy okazji prac nad ustawą o finansach publicznych, gdzie planowano zawieszenie dwóch ulg: prorodzinnej i na internet. Rząd w końcu się z tego wycofał. „Jak obiecałam, tak się stało. W projekcie (...) nie ma zapisu mówiącego o tym, że jeżeli dług publiczny przekroczy 55 proc., wtedy będzie obniżona ulga prorodzinna” – ogłosiła w czwartek w Sejmie, nie kryjąc satysfakcji, minister pracy Jolanta Fedak. Według pani minister ulga jest potrzebna do „prowadzenia aktywnej polityki prorodzinnej w ujęciu pronatalistycznym (...)”.

To typowe dla polityków myślenie magiczne. Dajesz ulgę i becikowe, a kobiety, cytując Hugh Granta z filmu „Dziewięć miesięcy”, „rodzą jak oszalałe”. Niestety, po wprowadzeniu jednego i drugiego rozwiązania przyrost naturalny specjalnie nie wzrósł. I nie wzrośnie. Bo tysiąc złotych ulgi podatkowej nie wpływa na to, że rodziny decydują się na dzieci i ich wychowanie. To nie wystarczy nawet na szkolną wyprawkę. Zamiast oferować ulgi, należałoby ułatwić budowę przedszkoli i żłobków, wspierać aktywizację zawodową matek, np. popularyzując telepracę. Równie ważne jest ograniczenie biurokracji czy odkorkowanie miast, by ludzie mogli wygospodarować więcej czasu na wychowanie dzieci, zamiast na dojazdy do domu i na zakupy.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.