Ustawa o podatku od towarów i usług nowelizowana była niemal 40 razy – ostatnio w czerwcu. Przepisy dotyczące VAT, a także podatków akcyzowych są już tak zagmatwane, że inaczej interpretują je nawet urzędy skarbowe i urzędy celne. Czyli służby podległe temu samemu ministerstwu – finansów.
Arkadiusz Małecki, właściciel małej firmy handlowej z Nowego Sącza, w styczniu 2009 r. sprowadził z Niemiec samochód ciężarowy. Wcześniej upewnił się w urzędzie skarbowym, że od tego typu będzie mógł odliczyć VAT w pełnej wysokości, a także że zwolniony zostanie z akcyzy. Tymczasem po roku do drzwi firmy Małeckiego zapukał zupełnie inny urząd – celny, i stwierdził, że jego auto, w myśl polskich przepisów, nie jest pojazdem ciężarowym i zażądał zapłacenia zaległej akcyzy wraz z odsetkami. Pokorne poddanie się temu żądaniu oznaczałoby, że właściciel firmy musiałby oddać państwu również VAT. Odwołania Małeckiego i dokumentacja sprawy na razie krążą między urzędami i trudno przewidywać, co się wydarzy.
– W przepisach podatkowych jest już taki bałagan, że samo państwo nie potrafi jednoznacznie ich interpretować. Ministerstwo Finansów jako urząd skarbowy do południa mówi, że wszystko jest w porządku, a po południu jako urząd celny stwierdza, że nie jest – komentuje Cezary Kaźmierczak ze Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. Dodaje, że w przepisach o VAT jest mnóstwo absurdów, które prowadzą do nadużyć.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.