Powinnam się zachwycać. Przecież smartfonizacja może ułatwiać życie, przecież cyfryzacja jest po to, by zaoszczędzić, przecież sama jestem heavy userem nowych technologii. Ale jak ma mnie pomysł na mDokumenty zachwycać, skoro mnie nie zachwyca?
Spotkanie w biurowcu, w recepcji ochrona jak zawsze żąda: „Proszę o dowód”. Siłownia i karnet na ćwiczenia: „Proszę o dowód”. Bilet PKP kupiony przez internet. Konduktor: „Proszę o dowód”. – Ale po co? – Ja wiem, że to dziwny wymóg, ale takie są przepisy, że musimy sprawdzać, czy biletem posługuje się osoba na którą jest wykupiony przejazd. Operator komórkowy i obowiązkowa już rejestracja karty prepaid: „dowodzik”. Brak biletu w komunikacji miejskiej. Kanar: „Dowód, proszę”. Nie to, że jakoś często, ale i przy zakupie alkoholu zdarza się wciąż czasem komenda: „Poproszę o dowód”.
I tak w kółko. Kontakt z urzędnikiem czy policjantem niekoniecznie jest potrzebny, by co chwilę wyciągać plastik potwierdzający, kim się jest. Teoretycznie obowiązek posiadania dowodu osobistego przez pełnoletnich Polaków nie oznacza konieczności posiadania go przy sobie. Ale w praktyce oznacza noszenie go ze sobą ciągle i wszędzie. Nic dziwnego więc, że hołubiony przez minister cyfryzacji Annę Streżyńską plan wprowadzenia dowodów osobistych na komórki został przyjęty tak ciepło. Wreszcie ma być nowocześnie, mobilnie. Będziemy gonić cyfryzujacy się świat.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.