Kanownik: W Open RAN wszystko współdziała ze wszystkim. Dzięki temu nie ograniczamy rynku do głównych producentów.
Dziennik Gazeta Prawna
Dla producentów i importerów elektroniki sieć 5G to okazja, żeby sprzedać droższy sprzęt?
Absolutnie nie. Sieć telekomunikacyjna piątej generacji to nie tylko dla sektora elektroniki, ale dla całej gospodarki szansa na nowe produkty, nowe usługi, nowe narzędzia biznesowe. 5G to nie tylko szybszy internet, lecz także możliwość wykorzystania takich rozwiązań jak autonomiczne samochody oraz inne zarządzanie życiem codziennym i gospodarką, od służby zdrowia po energetykę.
Reklama
DGP

Reklama
Mówi pan tak, jakby autonomiczne samochody były w zasięgu ręki.
Problemem polskiego rynku jest to, że dużo mówimy o budowie nowej sieci, natomiast zapominamy, że potrzeba jeszcze „wsadu” – usług, narzędzi, które będą dzięki 5G wykorzystywane. Równocześnie z budową sieci musimy intensywnie pracować z biznesem, administracją i samorządami nad ofertą produktów i usług, które w jej ramach trafią do konsumentów. Tylko wtedy 5G ma sens, gdy jej potencjał będzie wykorzystywany przez ludzi, administrację, biznes. Autonomiczne samochody wydają się dziś odległą przyszłością. Ale jeszcze 10–15 lat temu myśleliśmy podobnie o wielu rzeczach, które są częścią naszej codzienności. Pandemia pokazała, jak dużego skoku technologicznego i cyfrowego jesteśmy w stanie dokonać. Nie stawiałbym więc tezy, że samochody autonomiczne czy zarządzanie służbą zdrowia przez 5G to odległa przyszłość. Bo gdy już się ta sieć pojawi, tempo wdrażania nowych usług z jej wykorzystaniem będzie błyskawiczne.
I firmy na tę nową sieć czekają? Bo pandemia pokazała też, że LTE ciągle daje radę.
Daje radę, ale mówimy tylko o transferze danych. Natomiast 5G oznacza dużo więcej niż swobodne przesyłanie wiadomości znajomym. Nowa sieć będzie silnikiem gospodarki w tym sensie, że otworzy pole dla produktów i usług dziś niemożliwych do wprowadzenia. I pod tym względem biznes z pewnością czeka na 5G. To jest zarówno internet rzeczy dla konsumentów, jak i przemysł 4.0 z zarządzaniem robotyką.
Związek Cyfrowa Polska w liście do premiera postuluje, by budując 5G, korzystać z rodzimych rozwiązań. Są takie?
Tak, mamy na polskim rynku firmy, które oferują uwzględnienie w budowie sieci technologii Open RAN.
Na czym polega Open RAN?
W tym modelu budujemy sieć otwartą na dostawców różnych elementów. Nie uzależniamy się od żadnej firmy w ten sposób, że gdy kupimy od niej komponent A, to musimy też zamówić tam komponent B, ponieważ ten pierwszy ze sprzętem innej firmy nie będzie współpracował. Mamy swobodę wyboru, bo wszystko współdziała ze wszystkim. Dzięki temu nie ograniczamy rynku do głównych producentów, między którymi odbywa się dziś światowa batalia o 5G. Open RAN pozwala wprowadzić do gry wielu dostawców, bo urządzenia z różnych źródeł ze sobą współpracują. To stwarza też miejsce dla polskich przedsiębiorstw, bo są takie, które oferują elementy sieci 5G w modelu Open RAN.
Robi to należąca do ZCP firma IS-Wireless. Jest ich więcej?
IS-Wireless jako pierwsza ma już gotowy produkt i z tego, co wiem, szykuje się do jego komercjalizacji i wdrożenia pilotażowych rozwiązań. Myślę, że to uchylenie drzwi, dzięki któremu kolejne firmy zobaczą dla siebie szansę. W tej chwili 5G jest dla nich zaklętym rynkiem zdominowanym przez czterech dostawców: Huawei, Ericssona, Nokię i Samsunga.
Amerykanie mówią już o Open RAN jako alternatywie dla tych głównych graczy. W Niemczech regulator postawił w tym zakresie na budowę sieci prywatnych. Mam nadzieję, że także w Polsce w ramach przetargów na częstotliwości 5G będzie możliwa budowa sieci prywatnych – dla dużych firm, lotnisk itd. Jeżeli mamy choćby niewielką możliwość wykorzystania dla polskich firm potencjału, jaki niesie budowa 5G, to warto spróbować.
Tylko to poważne rozwiązanie? Można w Open RAN zbudować dużą sieć czy tylko lokalne?
Obecnie Open RAN jest uzupełnieniem, jednym z elementów, który powinno się uwzględnić w budowie 5G. Open RAN jest otwarciem rynku i daje operatorom większy wybór. Ale trzeba zauważyć, że ten rynek dynamicznie rośnie i np. według ostatnich prognoz ABI Research za 7–8 lat jego wartość przekroczy wartość rynku tradycyjnego RAN.
Wyobraża pan sobie, żeby najwięksi operatorzy budowali sieć 5G w oparciu o Open RAN?
To realne. Z tego, co wiem, wstępne rozmowy się toczą. Natomiast finalnie każdy operator będzie decydował w oparciu o względy finansowe, praktyczne i bezpieczeństwo. Oparcie sieci o jednego dostawcę jest prostsze, natomiast współpracując z wieloma firmami, mamy większą swobodę negocjowania cen.
Rząd pracuje nad nowelizacją ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa. Opinia ZCP była jednym z nielicznych pozytywnych głosów w konsultacjach.
To prawda. Zgadzam się, że nad wieloma elementami projektu można dyskutować. Skupiam się jednak na tych, które są nam bardzo potrzebne tu i teraz i dlatego dobrze oceniam nowelizację KSC. Po pierwsze – włączenie branży telekomunikacyjnej do systemu cyberbezpieczeństwa. Po drugie – kryteria pozwalające zidentyfikować dostawców wysokiego ryzyka.
O to się wszystko rozbija. Powszechnie skrytykowano wykluczanie dostawcy za pochodzenie. Natomiast według związku to ważne kryterium.
Ustawa daje Kolegium ds. Cyberbezpieczeństwa kryteria oceny. Nie wiemy, czy wszystkie zostaną wykorzystane. Jestem za szerokim zestawem warunków, bo w kwestiach bezpieczeństwa trudno przedobrzyć. Sieć 5G jest kluczowa dla rozwoju gospodarki i funkcjonowania państwa w przyszłości, więc nie możemy sobie pozwolić na kompromis.
Tylko czy kryterium geograficzne jest adekwatne? Jak produkt nie będzie chiński, to od razu będzie bezpieczny?
Oczywiście, że nie. Jest to jednak sposób na wyłapanie firm blisko powiązanych z rządem innego kraju. Dostęp obcych państw do naszej infrastruktury krytycznej to kwestia dla cyberbezpieczeństwa kluczowa. Niekoniecznie muszą to być Chiny. Takie powiązania budzą wątpliwości w każdym przypadku. Pamiętajmy też, że nowelizacja KSC implementuje europejski zestaw narzędzi, tzw. toolbox, na który zgodziły się wszystkie kraje Unii i który zaleca dywersyfikację dostawców. I to jest podstawowy warunek przy budowie sieci 5G.
Ta dywersyfikacja nie została jednak w KSC skwantyfikowana.
To błąd. Powinny być określone jakieś progi.
W konsultacjach sugerowaliście 50 proc.
Zaproponowaliśmy to jako punkt wyjścia do dyskusji.
Nawet chwaląc projekt, uważa pan, że wymaga poprawek.
Nie tyle poprawek, co doprecyzowania. Idzie w dobrym kierunku i powinien być jak najszybciej procedowany. Nie możemy sobie pozwolić na przedłużanie tych prac. Sieć trzeba budować tu i teraz.
W sobotę kończy się lockdown galerii handlowych. Jak na branżę RTV wpływa druga fala pandemii?
Tradycyjny handel oczywiście ograniczyła, ale z drugiej strony zwiększyła potrzebę zakupu sprzętu do zdalnej pracy i nauki: tabletów, laptopów itp.
W pierwszej fali to było tsunami, teraz zapotrzebowanie jest mniejsze, ale widzimy dość silną tendencję doposażania szkół i nauczycieli, co, mam nadzieję, po powrocie do klas zostanie wykorzystane jako wsparcie nauki stacjonarnej. Nie wiemy jeszcze, jak obecne ograniczenia w handlu przełożą się na zakupy świąteczne. Liczę, że w grudniu będzie można otworzyć sklepy. Ale Polacy świetnie się też odnajdują w e-handlu. Wzrost sprzedaży elektroniki użytkowej w internecie jest rewolucyjny i pokazuje, jak sprawnie byliśmy w stanie przejść w tej dziedzinie na model cyfrowy.
Sprzedaż online rekompensuje tę z galerii handlowych?
Nie w stu procentach. Natomiast pozwala zasypać tę dziurę na tyle, że dla producentów sytuacja jest w miarę dobra. Gorzej z właścicielami sklepów stacjonarnych. O ile duże sieci handlowe mogą częściowo pokryć straty dzięki sprzedaży online, to mniejsze sklepy mają z tym problem. Pandemia pokazała, jak duże braki w e-commerce ma sektor małych i średnich firm.