Pięć organizacji reprezentujących autorów, tłumaczy i ilustratorów skierowało wspólny apel do Komisji Kultury Sejmu. Ich postulaty trafiają w moment, gdy Ministerstwo Kultury finalizuje projekt przełomowej regulacji rynku wydawniczego.
Legislacyjny wyścig z czasem wokół ustawy o ochronie rynku książki wchodzi w decydującą fazę. W zeszłym tygodniu Agata Diduszko-Zyglewska, doradczyni ministry kultury i szefowa ministerialnego zespołu ds. pola literackiego, poinformowała sejmową Komisję Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Środków Przekazu, że resort otrzymał ostateczną wersję projektu i skierował go do konsultacji międzyresortowych. Zapowiedziała też, że pełne założenia powinny być znane opinii publicznej w ciągu miesiąca.
Niemal równolegle do Komisji wpłynął obszerny list podpisany przez pięć największych organizacji twórczych: Unię Literacką, Stowarzyszenie Pisarzy Polskich, Stowarzyszenie Tłumaczy Literatury, Związek Literatów Polskich oraz Stowarzyszenie Polskich Ilustratorek i Ilustratorów. To rzadko spotykana w środowisku jedność.
Trzy filary ustawy o ochronie rynku książki – zdaniem ludzi literatury niewystarczające
Z informacji przedstawionych przez Diduszko-Zyglewską wynika, że projekt opiera się na trzech głównych filarach:
- jednolitej cenie książki obowiązującej przez 12 miesięcy od wprowadzenia do obrotu,
- ograniczeniu maksymalnego rabatu dystrybucyjnego do 45 proc.,
- obowiązkowym kwartalnym raportowaniu danych sprzedażowych przez wszystkich uczestników rynku do Głównego Urzędu Statystycznego. Dla realizacji tego postulatu trwają zaawansowane prace nad specjalnym systemem elektronicznym.
Projekt ma odpowiadać na wieloletnie problemy na rynku książki: dziś dystrybutorzy mogą żądać od wydawców rabatów sięgających nawet 75 proc. ceny okładkowej, a rynek książki jest jednym z nielicznych, gdzie przeceny są możliwe już od pierwszego dnia sprzedaży. Małe księgarnie przegrywają tę wojnę cenową z wielkimi sieciami.
Twórcy dostrzegają wartość tych rozwiązań. Joanna Gierak-Onoszko, prezeska Unii Literackiej, w rozmowie z DGP zaznacza, że jednolita cena książki to sprawdzony, dobrze przetestowany w innych krajach mechanizm. – Fakt, że książka przez rok nie będzie przeceniana o więcej niż kilka procent, sprzyja konkurencji jakościowej, nie tylko cenowej. Czytelnik ma szansę poznać książkę, bo dziś żyje ona na półce tylko parę tygodni – mówi prezeska.
Jednocześnie organizacje twórcze są zgodne: trzy filary ministerstwa to za mało. – Cieszymy się z zapowiedzi wzmocnienia pozycji wydawców, ale wciąż czekamy na konkrety dotyczące nas, pisarzy. Ochrona rynku książki musi obejmować wsparcie osób, które są kołem zamachowym literatury – podkreśla Gierak-Onoszko.
Zawód: pisarz. A honorarium nie wystarcza na bilet tramwajowy
Centralny postulat środowiska literackiego dotyczy honorariów autorskich. Raport „Kondycja zawodowa i warunki pracy osób tworzących książki w Polsce”, sporządzony na zlecenie Instytutu Książki w 2025 r., pokazał, że dochody z twórczości około 90 proc. badanych nie przekraczają minimalnego miesięcznego wynagrodzenia.
– Jeśli czytelnik płaci 50 zł za książkę, jej autor lub autorka mogą otrzymać zaledwie 2–3 zł ze sprzedaży swojej twórczości. To nie wystarczy nawet na jednorazowy bilet tramwajowy – mówi prezeska Unii Literackiej.
W liście do Komisji organizacje domagają się ustawowego zagwarantowania minimalnego honorarium na poziomie co najmniej 10 proc. ceny okładkowej dla pisarzy, 5 proc. dla ilustratorów i 3 proc. dla tłumaczy — w odniesieniu do wszystkich formatów, w tym e-booków i audiobooków. Jeśli wynagrodzenie za przekład jest uzależnione od objętości utworu, minimalna stawka za arkusz wydawniczy nie powinna być niższa niż jedna szósta minimalnego miesięcznego wynagrodzenia za pracę.
We wcześniejszym stanowisku skierowanym do ministry kultury Marty Cienkowskiej — tuż przed ogłoszeniem założeń ustawy — Unia Literacka postulowała powiązanie honorariów z jednolitą ceną książki i ustalenie ich na poziomie od 12 do 16 proc. tej kwoty w zależności od wysokości pierwszego nakładu.
Postulaty pisarzy: transparentność rynku książki i walka z piractwem AI
Środowisko twórcze z zadowoleniem przyjęło zapowiedź obowiązkowego raportowania sprzedaży. Unia Literacka od lat domagała się tego rozwiązania, wskazując, że dziś stan sprzedaży rejestrowany jest wyłącznie dla celów fiskalnych, a nie dla weryfikacji prawidłowości rozliczeń z autorami. Organizacje podkreślają, że dane powinny obejmować wszystkie nośniki — książki drukowane, e-booki i audiobooki, dystrybuowane również w modelach abonamentowych.
– Dlaczego czytelnicy mają być wprowadzani w błąd marketingową naklejką, że trzymają w ręku bestseller? Dzięki raportowaniu będziemy wszyscy wiedzieć, co naprawdę się sprzedaje – komentuje Gierak-Onoszko.
Osobny rozdział stanowi problem ochrony przed piractwem i nadużyciami ze strony sztucznej inteligencji. Organizacje wskazują, że utwory literackie są masowo wykorzystywane do trenowania modeli AI bez zgody autorów i bez żadnego wynagrodzenia. Obowiązujące przepisy są archaiczne — nie nadążają za rozwojem technologicznym. Twórcy domagają się nie tylko skutecznego egzekwowania prawa, ale też wprowadzenia jasnych regulacji dotyczących korzystania z tekstów w procesach technologicznych oraz stworzenia systemu wynagrodzeń za takie użycie.
Apel do Ministerstwa Kultury: Polski Fundusz Literatury zamiast doraźnych łat
Najambitniejszy postulat środowiska literackiego to powołanie Polskiego Funduszu Literatury — instytucji wzorowanej na Polskim Instytucie Sztuki Filmowej, która działałaby jako systemowy mecenas literatury, a jej operatorem mógłby być Instytut Książki.
Analogia z kinem nie jest przypadkowa. PISF, finansowany z obowiązkowych wpłat branżowych, pozwolił podnieść polskie kino z kryzysu, uruchomił mechanizmy stypendialne i zbudował trwałą infrastrukturę wsparcia. Twórcy wskazują, że literatura — w przeciwieństwie do kinematografii, gier wideo czy muzyki — pozostaje poza zasięgiem Krajowego Planu Odbudowy i jest pomijana przez Narodowy Program Rozwoju Czytelnictwa. Finansowanie Funduszu miałoby pochodzić m.in. z obowiązkowej opłaty dystrybucyjnej w wysokości 1,5 proc. wartości dystrybucji książek, reaktywacji Funduszu Promocji Twórczości oraz dotacji budżetowych.
– Nowa ustawa o ochronie rynku książki to pierwszy z kilku filarów rynku książki po reformie, ale sama w sobie jest niewystarczająca. Literatura potrzebuje systemowego wsparcia analogicznego do PISF w kinematografii – ocenia Gierak-Onoszko.
Kiedy ustawa o ochronie rynku książki?
W liście do Komisji organizacje przypominają też o pogarszaniu się sieci księgarskiej i konieczności umożliwienia samorządom stosowania preferencyjnych stawek czynszu dla małych księgarni, o nieaktualnej liście urządzeń objętych opłatą od czystych nośników (wciąż nie obejmującej smartfonów, tabletów ani komputerów) oraz o konieczności znaczącego podniesienia wynagrodzeń za wypożyczenia biblioteczne.
Były minister kultury Piotr Gliński, zabierając głos podczas posiedzenia komisji, przyznał, że kierunek zmian jest właściwy, ale bez szczegółów trudno ocenić projekt.
Jak pisaliśmy wcześniej, projekt budzi ogromne wątpliwości części uczestników rynku. Porozumienie Wydawców Książek w liście do ministry Marty Cienkowskiej apelowało o „pogłębienie i uzupełnienie założeń projektu tak, aby odpowiadały pełnej złożoności rynku w dzisiejszych realiach". Wydawcy podkreślają, że nie można chronić jednego segmentu rynku kosztem innych, nie dbając o fundament, jakim jest poziom czytelnictwa. Obawy dotyczą także bibliotek, które przy braku wysokich rabatów będą mogły kupić znacznie mniej nowości do swoich zbiorów.
Jakie trzy filary zawiera projekt ustawy o ochronie rynku książki według Agaty Diduszko-Zyglewskiej?
Projekt obejmuje: jednolitą cenę książki obowiązującą przez 12 miesięcy od wprowadzenia do obrotu; limit rabatu dystrybucyjnego do 45 proc.; obowiązkowe kwartalne raportowanie sprzedaży do Głównego Urzędu Statystycznego.
Jakie minimalne honoraria postulują organizacje dla pisarzy, ilustratorów i tłumaczy w ustawie o ochronie rynku książki?
Minimum: 10 proc. ceny okładkowej dla pisarzy, 5 proc. dla ilustratorów i 3 proc. dla tłumaczy, we wszystkich formatach (druk, e-book, audiobook). Gdy przekład zależy od objętości, stawka za arkusz to co najmniej jedna szósta minimalnego miesięcznego wynagrodzenia za pracę.
Ile autor otrzymuje z książki kosztującej 50 zł według Unii Literackiej?
„Jeśli czytelnik płaci 50 zł za książkę, jej autor lub autorka mogą otrzymać zaledwie 2–3 zł ze sprzedaży swojej twórczości. To nie wystarczy nawet na jednorazowy bilet tramwajowy.”
Co wykazał raport „Kondycja zawodowa i warunki pracy osób tworzących książki w Polsce” z 2025 r.?
Raport, sporządzony na zlecenie Instytutu Książki w 2025 r., pokazał, że dochody z twórczości około 90 proc. badanych nie przekraczają minimalnego miesięcznego wynagrodzenia.
Czym ma być Polski Fundusz Literatury i z jakich źródeł ma być finansowany?
Polski Fundusz Literatury ma być systemowym mecenasem literatury, wzorowanym na Polskim Instytucie Sztuki Filmowej, a jego operatorem mógłby być Instytut Książki. Finansowanie: obowiązkowa opłata dystrybucyjna 1,5 proc., reaktywacja Funduszu Promocji Twórczości i dotacje budżetowe.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu