Autopromocja

W długiej kolejce po zdrowie, czyli jak dostać miejsce w sanatorium

Sanatorium w szczawnicy
Zwykle nie mamy wpływu na to, do jakiego sanatorium skieruje nas Narodowy Fundusz Zdrowia.Newspix / jacek herok
5 października 2012

Gdy pani Krystyna skończyła 49 lat, pomyślała, że czas solidnie zadbać o zdrowie. Zwłaszcza jej kręgosłup był w bardzo kiepskim stanie. Płaciła teraz cenę za chodzenie po górach z ciężkim plecakiem i za wysiadywanie przed komputerem w pracy. Nie pomagały żadne doraźne zabiegi, ćwiczenia, masaże, więc uznała, że jedynym wyjściem jest wyjazd do sanatorium.

Lekarz pierwszego kontaktu, do którego się udała, nie zastanawiał się długo. Widząc historię choroby, wypisał skierowania na badania. Nie było tego wiele: analizy krwi, rentgen klatki piersiowej. Pani Krystyna uporała się z badaniami w ciągu tygodnia i wróciła po skierowanie na leczenie uzdrowiskowe. Lekarz wypisał formularz, który zawiozła do oddziału NFZ.

Składając dokument, dowiedziała się, że musi czekać na decyzję kwalifikującą na leczenie uzdrowiskowe. Po miesiącu dostała pismo, że została zakwalifikowana i sanatorium jej się należy... i że „na dzień sporządzenia niniejszego wydruku jest 82 077. osobą oczekującą na uzdrowiskowe leczenie sanatoryjne dorosłych”.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.