Tylko jeden procent krajowych budżetów jest przeznaczany na transgraniczne usługi medyczne. Natomiast około 30 proc. Europejczyków w ogóle nie wie, że ma ubezpieczenie zdrowotne obowiązujące na terenie całej UE.
Proporcje mogą ulec zmianie dzięki wejściu w życie unijnych przepisów, które ułatwią leczenie (w przypadku wybranych świadczeń) w innych państwach członkowskich bez zgody płatnika. Stanie się tak pod warunkiem, że resort zdrowia, ale także europosłowie i NFZ o to zadbają. Bo znaków zapytania o praktyczne stosowanie dyrektywy jest kilka. P o pierwsze, niepokojąca cisza wokół tworzenia krajowych punktów kontaktowych. Teoretycznie powinny powstać we wszystkich państwach UE. To tam pacjenci powinni uzyskać informację o możliwości leczenia w innym kraju, ale także o jakości wykonywanych usług, czyli np. o liczbie powikłań pooperacyjnych. Nie wiem, czy inne państwa pracują nad ich stworzeniem. Wiem natomiast, że rodzimy resort zdrowia może mieć z tym problem. A może po prostu wychodzi z założenia, że czasu dużo, bo unijne przepisy wejdą dopiero w październiku. Niewykluczone, że punkt powstanie po prostu w NFZ.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.