Autopromocja

Urzędnicy uporządkują darmowe świadczenia z ubezpieczenia zdrowotnego

ubezpieczenie zdrowotne
Ministra przy weryfikacji koszyka wspiera 30 osób oddelegowanych do resortu przez NFZ. ShutterStock
17 marca 2016

Cała eskadra urzędników ma się zająć przeglądem procedur dostępnych za darmo w ramach ubezpieczenia zdrowotnego. Wytną przestarzałe, innym zweryfikują ceny i jakość.

2491522-ile-kosztuje-leczenie-polakow.jpg
Ile kosztuje leczenie Polaków

Gdy za ministra Zbigniewa Religi opracowywano koszyk świadczeń, zapewniano, że będzie on żywy, czyli aktualizowany w miarę potrzeb i rozwoju medycyny. Ale wyszło inaczej. W resorcie zdrowia zajmowały się nim dotychczas trzy osoby. Teraz są cztery, a procedur tysiące.

– Koszyk jest dziurawy i w fatalnym stanie – stwierdza wiceminister zdrowia Krzysztof Łanda, który postawił sobie za cel przejrzenie procedur w ciągu półtora roku. – W dużym skrócie chodzi o to, żeby pozostawić technologie o udowodnionej skuteczności i pozbyć się tych świadczeń, które są mało skuteczne – wyjaśnia Katarzyna Jagodzińska-Kalinowska, rzecznik Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Dodaje, że teraz finansowanych jest sporo interwencji budzących wątpliwości.

77 dziedzin medycyny

Od niedawna ministra przy weryfikacji koszyka wspiera 30 osób oddelegowanych do resortu przez NFZ. Łanda chce jednak mieć własny zespół.

– Najpierw muszę zorganizować finansowanie dla nich, potem przeprowadzić rekrutację i szkolenia – informuje DGP wiceminister.

Czy jednak znajdą się eksperci, którzy wybiorą pracę za ministerialną pensję zamiast w biznesie? – Myślę, że jest sporo młodych ludzi, którzy chcą się uczyć, mają otwartą głowę – stwierdza. – Chciałbym, żeby około 100 osób pracowało nad koszykiem, ponieważ mamy ponad 70 dziedzin medycyny. I jeśli przydzielę jedną, dwie osoby do każdej z nich, to w ciągu półtora roku od momentu, gdy zaczną pracować, uda się nam go uporządkować – zapowiada wiceminister.

Zatrudnienie tylu osób będzie wymagać dużych nakładów. Jednak nie będzie trzeba o nie prosić ministra finansów. Środki są w AOTMiT, czyli w jednej z podlegających ministerstwu instytucji. Chodzi o 0,07 proc. budżetu na leczenie, co daje ok. 48 mln zł rocznie.

– NFZ przekazuje do AOTMiT te pieniądze na zadania związane z taryfikacją, ale agencja dostaje ich więcej, niż może wykorzystać – wyjaśnia wiceminister Łanda. Część środków zostanie przekierowanych na naprawę koszyka. To wymaga zmian prawnych – zostaną wpisane w projekcie dotyczącym ratunkowego dostępu do technologii medycznych, który ma stanąć na kierownictwie resortu 24 marca.

Fakty na stół

AOTMiT pracuje z kolei nad nową wyceną świadczeń w punktach, a NFZ przelicza punkty na pieniądze. Część procedur ma być wycenianych lepiej, by realizowano je chętniej – np. świadczenia psychiatryczne, opieka paliatywna, oddziały internistyczne i pediatryczne. Z kolei tam, gdzie jak grzyby po deszczu powstawały nowe oddziały i placówki, bo wyceny były bardzo zyskowne, będą cięcia. Weryfikowana będzie m.in. kardiochirurgia, niektóre z procedur onkologicznych czy okulistycznych. Naruszone zostaną więc różne interesy.

– Propozycje nowych taryf będą konsultowane z odpowiednimi środowiskami. Chcę, by były one wynikiem konsensusu, a nie forsowane na siłę – deklaruje Łanda. – Oczywiście jeśli np. na 10 organizacji dwie wciąż się będą upierać, a z innymi dojdziemy do porozumienia, taki opór będziemy łamać – dodaje wiceminister. Zdradza, że w rozmowach będą wykorzystywane twarde dane dotyczące mikrokosztów, wycen świadczeń w innych krajach, analizy podaży i popytu, cen świadczeń z rynku komercyjnego, a także kolejek w Polsce. – To są informacje, które wyłożymy na stół w czasie negocjacji – zapowiada.

Lepsza koordynacja

Nowością będą świadczenia łączone, których celem jest zapewnienie lepszej koordynacji opieki nad pacjentem. Pierwsze – leczenie ostrych zespołów wieńcowych połączone z rehabilitacją kardiologiczną oraz wszczepianie endoprotezy, także razem z rehabilitacją – zostaną zaprezentowane w kwietniu. Szpital, podpisując umowę na taki pakiet, będzie musiał zapewnić dalszą opiekę u siebie lub w innych placówkach, z którymi podpisze umowę.

Co jednak gdy ktoś dostanie zawału w Krakowie, a mieszka w Poznaniu? – Ta placówka może wziąć zobowiązanie, że zapewni rehabilitację, to nie jest duży problem, tylko kwestia dogadania się między podmiotami i zapewnienia przepływu pieniędzy – uważa Łanda.

Dodaje, że być może taka zamiejscowa usługa będzie na gorszych warunkach, ale pacjent będzie miał zapewnione dalsze leczenie.

Co na to pacjenci?

– Czekamy na przejrzenie procedur i mamy nadzieję na dodanie nowych – komentuje Ewa Borek, prezes Fundacji MY Pacjenci.

Jako przykłady wskazuje m.in. opiekę farmaceutyczną, porady żywieniowe dla kobiet w ciąży i rodziców małych dzieci czy pomoc psychologiczną w przebiegu leczenia różnych schorzeń.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.