Czy rosnący dług publiczny nie zatopi polskiej gospodarki. Skąd wziąć pieniądze na finansowanie kosztownych projektów w nowej perspektywie finansowej Unii Europejskiej? Jak ograniczyć wydatki socjalne, by mieć środki na rozwój?
O wyzwaniach i problemach, jakie czekają polskie finanse publiczne, w studiu Dziennika Gazety Prawnej na Europejskim Forum Nowych Idei w Sopocie mówił dr hab. Mariusz-Jan Radło, prof. SGH, kierownik Katedry Globalnych Współzależności Gospodarczych w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.
Im wcześniej, tym lepiej
Utrzymujące się deficyty budżetowe, rosnący dług publiczny, rosnące koszty obsługi zadłużenia, które jeszcze kilka lat temu wynosiły 60 mld złotych, w roku 2029 będzie to ok. 130 mld złotych - w takich realiach funkcjonują polskie finanse publiczne. Jedna z agencji już obniżyła nam rating, wkrótce mogą to zrobić kolejne
- Czeka nas konsolidacja fiskalna - stwierdził prof. Mariusz-Jan Radło. - Widzimy ryzyko, że jeśli nie zaczniemy tego procesu odpowiednio wcześnie, czyli wtedy, kiedy jeszcze gospodarka rośnie, to możemy zostać zmuszeni do zrobienia konsolidacji fiskalnej w najmniej korzystnym momencie, kiedy będziemy musieli ciąć wszystko, bo przekroczymy progi dopuszczalnego zadłużenia, bo zaczną się prawdziwe problemy w finansach publicznych - ostrzegał ekonomista z SGH.
Bo zabraknie nam pieniędzy na unijne programy
Według niego jako kraj potrzebujemy pieniędzy na rozwój. W horyzoncie czasowym do roku 2040 na energetykę i różnego rodzaju transformacje potrzebujemy aż 4 bilionów złotych.
- Cała nowa perspektywa finansowa Unii Europejskiej i nowe podejście będzie wymagać większego niż do tej pory zaangażowania środków krajowych - podkreślił prof. Radło. Jego zdaniem, musimy zacząć przegląd wydatków i dochodów budżetowych, musimy zamykać lukę między wydatkami publicznymi a dochodami, bo inaczej w proces pozyskiwania środków UE w nowej perspektywie możemy wejść w sytuacji, gdy będziemy mieć kryzys finansów publicznych i brak środków na zaangażowanie się i skorzystanie z tych programów europejskich.
- Musimy z jednej strony dbać o finanse publiczne, z drugiej musimy się nauczyć budować duże projekty z udziałem instytucji finansowych krajowych i zagranicznych - dodał prof. Radło.
Konsolidacja zostawiana jest następcom
Według naukowca z SGH, polityka i ciągła kampania wyborcza nie sprzyjają decyzjom o konsolidacji fiskalnej. - Zwykle ministrowie finansów tak projektują konsolidację, by wypadała w kadencji następców - zaznaczył.
- Mamy cykl wyborczy, żaden polityk nie zechce ciąć wydatków socjalnych. Nie mówię: zlikwidujmy 800 plus, ale popatrzmy, gdzie są nieefektywności, czy nie zastosować gdzieś kryterium dochodowego. Łatwiej jest zacząć w tym momencie drobne cięcia i porządkowania niż stosować radykalne rozwiązania kiedyś, wymuszone przez bardzo trudną sytuację finansową - powiedział prof. Radło.
Jak z konsolidacją finansów publicznych radzą sobie inne kraje? Zachęcamy do obejrzenia i wysłuchania całej rozmowy z prof. Mariuszem-Janem Radło, kierownikiem Katedry Globalnych Współzależności Gospodarczych w SGH.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu