Włączam wczoraj telewizję (robię to rzadko, bo nie lubię, jak mi reklamę środka na potencję „Shrekiem” albo „Władcą Pierścieni” przerywają) i co widzę? Że nasi chłopcy już wygrali mundial w Rosji. Serio!
Adam Nawałka leci dumny helikopterem i po papiesku pozdrawia biało-czerwony wiwatujący tłum. Myśliwce F-16 okrążają planetę i pokrywają niebo smugami w naszych narodowych barwach, żeby nikt nie miał wątpliwości, że to Polska jest mistrzem świata (albo Indonezja, zależy jak patrzeć). Alpiniści wnoszą flagi na Kilimandżaro, biurowce w centrach miast zamieniają się w pomniki zwycięstwa, wszyscy raczą się piwkiem. Już miałem biec na górę, żeby założyć koszulkę z orzełkiem, nadmuchać balony i otworzyć szampana, gdy nagle... reklama się skończyła i na ekranie pojawił się Frodo Baggins. Albo Fiona. Nie pamiętam.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.