Przewoźnicy znowu narzekają na system poboru e-myta. Tym razem w magiczny sposób znika im z kont po kilkaset złotych, mimo że samochód nie zdążył przejechać nawet kilometra po płatnej drodze.
Przewoźnicy znowu narzekają na system poboru e-myta. Tym razem w magiczny sposób znika im z kont po kilkaset złotych, mimo że samochód nie zdążył przejechać nawet kilometra po płatnej drodze. Kiedy zdezorientowani przedsiębiorcy zaczęli dociekać, co się stało z pieniędzmi z ich kont, okazało się, że pieniądze zostały pobrane, bo firma Kapch, operator systemu, wystawił fakturę korygującą.
- Przeprowadzone w ostatnich dniach korekty sald kont użytkowników dotyczyły przejazdów na odcinkach płatnych dróg drogi nr 4 oraz drogi krajowej nr 94. Przejazdy te zostały w pełni zarejestrowane w systemie, jednakże na skutek błędnej konfiguracji czujników zainstalowanych na bramownicach należna opłata wynikająca z obowiązujących przepisów została pobrana z dużym opóźnieniem – informuje Dorota Prochowicz, z biura prasowego firmy Kapsch, operatora systemu viaTOLL. Jak informuje firma, pobór opłat zawsze odbywa się z pewną zwłoką w stosunku do zarejestrowanej komunikacji z infrastrukturą przydrożną, ale zdaniem przewoźników, tym razem viaTOLL przesadził. Nie kwestionują oni tego, że system pobrał należne e-myto, ale sposób w jaki to zrobiono.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.