Autopromocja

Bąk: Kia, take my money! [Kia Stinger GT]

Łukasz Bąk
Łukasz BąkDGP
5 października 2018

Rok. Tyle czasu czekałem na to, by móc usiąść za kierownicą tego samochodu. Przede mną mieli go już wszyscy, w związku z czym czułem się trochę jak gość, który poszedł na randkę z dziewczyną zajmującą się zawodowo tym, czym Julia Roberts w filmie „Pretty Woman”. Mówiąc wprost, poczułem się jak Richard Gere.


Zazwyczaj staram się nie czytać i nie oglądać niczego o samochodzie, którym jeszcze nie jeździłem. Z prostego względu – nie chcę, żeby zdanie innych miało wpływ na moją ocenę. Choćby podświadomy. Ale w przypadku stingera okazało się to niemożliwe. Gdziekolwiek zajrzałem, tam był on. Wygrywał porównania, zdobywał nagrody, objeżdżał BMW, wyjeżdżał z okładki każdego pisma o samochodach. W pewnym momencie bałem się otwierać lodówkę. Widziałem go nawet w jakimś zagranicznym teledysku na YouTubie, a także jak jeździ nim Steven Tyler z Aerosmith – człowiek, który, gdyby nie śpiewał, to pracowałby w jakimś oceanarium w charakterze glonojada.

Wszystko to wzbudziło we mnie spore podejrzenia. W pewnej chwili zacząłem się nawet zastanawiać, ile pieniędzy zaproponuje mi Kia za zrobienie stingerowi dobrze. Szczególnie że z miasta co jakiś czas dobiegają do mych uszu zazdrosne szepty, że Bąk ma swój cennik. Czuję się zatem zobowiązany go opublikować:

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.