Autopromocja

Bąk: Szybciej, bo Azjaci nas zjedzą [Hyundai i30N Fastback i Kia ProCeed GT]

Łukasz Bąk
Łukasz BąkDGP
22 marca 2019

Europa zastanawia się, co powinna zrobić, by stawić czoła rosnącej potędze gospodarczej Chin. W Brukseli ludzie w szarych garniturach przez długie godziny siedzą przy hebanowych stołach i opracowują: perspektywy do 2020 r., 2025 r., 2037 r. albo i do 2050 r. Serio. Unia ma plany odejścia od tego i dojścia do tamtego obejmujące najbliższe 30 lat. To trochę tak, jakbyście założyli, że do 2040 r. kupicie psa. Albo że w ciągu najbliższych 10 wiosen postaracie się pomalować salon.

Oczywiście to postanowienie byłoby niekompletne i nieważne, gdyby pozostało wyłącznie w waszej głowie. Europejski zwyczaj nakazuje, byście dokładnie je opisali na pięciu ryzach papieru A4, określając jednocześnie całe mnóstwo szczegółów: kolor farby (np. mglisty poranek na pustyni Gobi czy może oszroniony sutek Wenus z Milo), ile litrów tejże będziecie potrzebowali, zamierzacie mieszać ją ręcznie czy za pomocą specjalnej nakładki na wiertarkę, ile prądu zużyjecie w tym drugim przypadku, jaki dokładnie rozmiar i strukturę włosia powinien mieć wałek malarski, jaka jest powierzchnia ścian, jak daleko macie do najbliższego sklepu budowlanego, czy folia, jaką zabezpieczycie podłogę, będzie miała certyfikat ISO 9001, co zamierzacie zrobić z pustą puszką po farbie, ile wody zużyjecie do umycia wałka po malowaniu, jak będzie wyglądała procedura schnięcia ścian, skąd weźmiecie pieniądze na inwestycję, a przede wszystkim – ile dwutlenku węgla wyprodukujecie w trakcie całego przedsięwzięcia. Bo może się okazać, że podczas każdego waszego pociągnięcia pędzlem na Grenlandii będzie umierała jedna foka. Może zatem w ogóle powinniście zrezygnować z pomysłu? Przecież ten grzyb w rogu i tłuste plamy po paluchach waszych dzieci nie wyglądają tak źle. W sumie, jak zmrużycie oczy, to całość układa się w coś na kształt „Krzyku” Edvarda Muncha. Tak naprawdę zatem macie w domu sztukę, a nie zaciek.

Zresztą nawet jeżeli dojdziecie do wniosku, że malowanie się odbędzie, to istnieje spore ryzyko, że jednak nie nastąpi. Bo zgodę na nie najpierw będzie musiała wydać gmina, potem Ministerstwo Kultury, Urząd ds. Cudzoziemców, lokalna organizacja ekologiczna, Komisja Europejska, sanepid, a na końcu – wasi sąsiedzi. Wystarczy, że wasz pies jednemu z nich pozostawił kiedyś brudny problem przed furtką, a do końca swoich dni będziecie skazani na życie w towarzystwie pleśni.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.