Jeden z moich znajomych – nazwijmy go Rysiek – pomimo zaawansowanego wieku, problemów z nogami, prostatą, kręgosłupem i Bóg jeden raczy wiedzieć z czym jeszcze, uwielbia podróżować po świecie. Kilka razy w roku wsiada w samolot i udaje się na drugi koniec świata. Ostatnio wrócił z Bułgarii, co wydało mi się mało ekscytujące. Ale gdy zapytałem go: „Dlaczego tylko do Bułgarii?”, odparł bez cienia pychy: „Bo wszędzie indziej już byłem”.
Trochę Ryśkowi zazdroszczę. Nie miał, nie ma i prawdopodobnie już nie będzie mieć dzieci, więc nie musi przeznaczać każdego wolnego grosza na zakup pieluch, mleka, na dobre szkoły, podręczniki, buty Converse’a, modne fryzury, iPady itp. Zamiast tego może z czystym sumieniem defraudować całe zarobione przez siebie pieniądze w kasynach w Las Vegas, na plażach Barbadosu albo w tajskich domach uciech. Choć muszę przyznać, że przez to wszystko troszkę mu odbiło. Gdy zapytałem go niedawno z ciekawości, czy leciał kiedyś tanimi liniami z Modlina, parsknął tak pogardliwie, jakbym zadał mu pytanie o to, czy kiedykolwiek złapał chorobą francuską. Mówiąc w dużym skrócie, Rysiek uważa lotnisko w Modlinie za miejsce, z którego lata gorszy sort.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.