Bydgoski producent wychodzi z kłopotów znacznie wolniej, niż zakładał. Wciąż pojawiają się problemy z płynnością finansową. O pracach nad szybkimi pociągami na razie może zapomnieć.
W 2018 r. Pesa wciąż była sporo pod kreską. Według opublikowanego niedawno sprawozdania finansowego strata wyniosła 257 mln zł. Nieco lepiej wypadła cała grupa kapitałowa, do której oprócz producenta z Bydgoszczy należą spółki zależne, np. zakłady naprawcze taboru z Mińska Mazowieckiego. W tym przypadku strata wyniosła 224 mln zł. To korzystniej niż w katastrofalnym 2017 r., ale jednocześnie poniżej założeń stawianych przez firmę rok temu, w momencie przejmowania przez państwowy Polski Fundusz Rozwoju. Prezes Pesy Krzysztof Sędzikowski liczył wtedy, że pozytywne wyniki uda się uzyskać w tym roku. To nierealne. – W tym roku będziemy jeszcze na minusie, ale niedużym. Z dużej zapaści nie da się wyjść błyskawicznie. Pozytywne wyniki osiągniemy w 2020 r. – mówi teraz DGP szef Pesy.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.