Pancerne sieci i cyfrowe tarcze: Polska buduje energetyczną architekturę odporności

Pancerne sieci i cyfrowe tarcze: Polska buduje energetyczną architekturę odporności
Pancerne sieci i cyfrowe tarcze: Polska buduje energetyczną architekturę odpornościMateriały prasowe / PIOTR PIOSIK
dzisiaj, 12:22
Artykuł partnerski

Współczesne pole walki przeniosło się z linii frontu bezpośrednio na infrastrukturę przesyłową, a stabilność dostaw energii stała się kluczowym elementem obronności państwa. Czołowi eksperci rozmawiali o tym podczas debaty „Odporność infrastruktury energetycznej Polski na zagrożenia hybrydowe i scenariusze nadzwyczajne – jak zapewnić ciągłość dostaw energii dla przemysłu” podczas Szczytu EnergyOn i H2Poland.

W debacie, która odbyła się w ramach EnergyOn Summit i Środkowoeuropejskiego Forum Technologii Wodorowych H2Poland 2026, specjaliści zgodnie przyznali, że era optymalizacji kosztów kosztem bezpieczeństwa bezpowrotnie minęła.

Diagnoza: Czy polskie stacje przetrwają atak z powietrza?

Dyskusję otworzył gen. bryg. Grzegorz Grodzki, który przedstawił niezwykle surową wojskową ocenę polskiej odporności na ataki kinetyczne. Choć odnotował sukcesy w sferze odpierania agresji cyfrowej, o tyle fizyczna ochrona kluczowych węzłów energetycznych przed uderzeniami z powietrza pozostaje, jego zdaniem, piętą achillesową systemu. Jako punkt odniesienia wskazał niedawny głośny incydent z rosyjskim dronem, który uderzył w estońską elektrownię, obnażając bezradność tradycyjnych systemów ochrony wobec tanich i masowych środków napadu powietrznego.

Generał zwrócił uwagę na matematyczną dysproporcję między zasobami agresora a liczbą celów strategicznych w Polsce: w kraju funkcjonuje 111 kluczowych stacji elektroenergetycznych, które stanowią swoistą mapę celów dla przeciwnika dysponującego setkami dronów kamikadze.  - Moim zdaniem dziś nie jesteśmy gotowi na tego typu zagrożenie - stwierdził bez ogródek gen. Grodzki dodając, że można sobie tylko wyobrazić, co by się stało, gdyby to nasza infrastruktura była celem zmasowanych ataków. - W kraju zapanowałby chaos bez względu na to, czy należymy do NATO, czy nie. Luka w obronie przeciwlotniczej dedykowanej zwalczaniu małych bezzałogowców jest ewidentna i musi zostać natychmiast wypełniona - skwitował.

Zaapelował przy tym o radykalną zmianę podejścia do tzw. ochrony pasywnej, która w polskich realiach jest często traktowana marginalnie. Przywołał doświadczenia Ukrainy, gdzie nowa infrastruktura energetyczna jest budowana w oparciu o rygorystyczne standardy maskowania i fizycznego rozproszenia celów. Według generała, utrzymanie dostaw energii dla przemysłu w czasie konfliktu jest tak samo ważne, jak amunicja na froncie.

Strategia PSE: 64 miliardy złotych na „system przetrwania”

W odpowiedzi na wyzwania militarne Robert Tomaszewski, Dyrektor Departamentu Strategii w PSE, nakreślił systemową wizję odpowiedzi na kryzys. Potwierdził, że wewnątrz Polskich Sieci Elektroenergetycznych dokonała się fundamentalna zmiana paradygmatu: dylemat między „tanio” a „bezpiecznie” został rozstrzygnięty na korzyść bezpieczeństwa. To podejście stało się fundamentem najnowszego Planu Rozwoju Sieci Przesyłowej na lata 2025-2034 przewidującego rekordowe nakłady inwestycyjne -przekraczające 64 miliardy złotych.

Przedstawiciel PSE wyjaśnił, że budowana obecnie „architektura odporności” opiera się na stworzeniu gigantycznej nadmiarowości systemu. Nowa strategia to nie tylko tysiące kilometrów linii 400 kV i modernizacja ponad setki stacji, ale przede wszystkim zapewnienie elastyczności, która pozwoli na błyskawiczne przekierowanie mocy w razie wyłączenia któregoś z kluczowych węzłów.

- Bezpieczeństwo energetyczne przestało być pozycją w budżecie, którą można optymalizować. Dziś jest to fundament istnienia państwa. W naszej najnowszej strategii jasno definiujemy, że koszt braku zasilania dla polskiego przemysłu jest wielokrotnie wyższy niż jakiekolwiek nakłady na nadmiarowość sieci - podkreślił Robert Tomaszewski zapewniając, że budując system firma i cały jej ekosystem przygotowuje się na najtrudniejsze scenariusze, w których infrastruktura musi działać pod presją fizycznego zniszczenia.

Operacyjna synergia: Podziemne kable i wojskowe wsparcie

Kolejny blok tematyczny dotyczył bezpośrednich wniosków z wojny na Ukrainie, gdzie infrastruktura energetyczna stała się celem numer jeden. Robert Tomaszewski przyznał, że PSE wdrożyło szereg procedur ochrony fizycznej, które wykraczają poza standardy cywilne. Operator ściśle współpracuje ze służbami mundurowymi, w tym ze Sztabem Generalnym, a do codziennej rutyny weszły patrole z wykorzystaniem śmigłowców oraz dronów obserwacyjnych monitorujących kluczowe magistrale przesyłowe.

Jako przełomowy przykład zmiany myślenia o bezpieczeństwie dyrektor wskazał projekt Harmony Link, czyli drugie połączenie energetyczne z Litwą. Choć pierwotnie planowano kabel podmorski, ostatecznie ze względu na ryzyko sabotażu na dnie Bałtyku zdecydowano się na wariant lądowy z poprowadzeniem części linii pod ziemią. - Ukraina pokazała nam, że sieć elektroenergetyczna to żywy organizm, który musi umieć przetrwać pod presją. Dlatego w projektach takich jak Harmony Link świadomie wybieramy technologie droższe, ale bezpieczniejsze. Zakopanie kabla to nasza bezpośrednia odpowiedź na zagrożenia sabotażowe - wyjaśniał Robert Tomaszewski, zastrzegając jednocześnie, że ze względów strategicznych wiele działań PSE na rzecz bezpieczeństwa musi pozostać poza sferą publiczną.

Od 100 mln do 25 mld zł na drony, czyli od biernej obserwacji do aktywnej obrony

Niezwykle ciekawie wypadła analiza ewolucji technologii bezzałogowych, o której mówił gen. Grodzki. Ekspert wskazał na gigantyczny skok finansowy, jaki Polska wykonuje w tym obszarze. O ile w latach 2024-2025 nakłady na rozwój dronów wynosiły skromne 100 mln zł, o tyle w 2026 roku rząd planuje przeznaczyć na ten cel aż 25 mld zł. Ten bezprecedensowy zastrzyk gotówki ma umożliwić przejście od biernej obserwacji do aktywnej obrony.

Zdaniem generała, zbliżamy się do momentu, w którym obrona pasywna zostanie wsparta przez autonomiczne systemy bojowe. Przewiduje on, że w niedalekiej przyszłości każda kluczowa stacja elektroenergetyczna będzie posiadała własną „eskadrę” dronów-przechwytywaczy. - Wniosek jest taki, że o ile do niedawna drony stanowiły zagrożenie, o tyle obecnie technologia skupia się na obszarze zwalczania innych dronów - zauważył gen. Grodzki dodając, że możemy dojść do momentu, w którym kluczowe elementy infrastruktury energetycznej będą wyposażone w swoje drony, zdolne samoczynnie wykryć i zniszczyć nadlatujący pocisk nieprzyjaciela. Tak będzie wyglądać ochrona strategicznych obiektów zarówno na lądzie, jak i na morzu.

Dziesiątki cyberataków dziennie

Na zakończenie panelu Robert Tomaszewski odniósł się do niewidzialnej wojny trwającej w cyberprzestrzeni. W miarę jak sieć staje się coraz bardziej cyfrowa (Smart Grid), rośnie liczba wektorów ataku na systemy sterowania (SCADA). Dyrektor PSE ujawnił skalę tego zjawiska, wskazując, że sektor energetyczny znajduje się w stanie permanentnego oblężenia: codziennie odpieranych jest dziesiątki prób infiltracji, a ślady hakerów prowadzą na Wschód.

Robert Tomaszewski podkreślił, że PSE inwestuje ogromne środki w autorskie systemy monitoringu i współpracuje z krajowymi centrami bezpieczeństwa, takimi jak CERT Polska, by chronić system przed paraliżem informatycznym. - Każdego dnia nasze systemy wyłapują i neutralizują dziesiątki incydentów, których źródła lokalizujemy na Wschodzie. Nie traktujemy tego jako sensacji, lecz jako standardowe wyzwanie operacyjne. W cyfrowej twierdzy PSE nie ma miejsca na dekoncentrację - podsumował Robert Tomaszewski.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Artykuł partnerski

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.