Bąk: Nie czuję tego lepszego gazu

27 maja 2014

Gaz lepszy ma być droższy, a gaz gorszy – tańszy. W sumie wydaje się to sprawiedliwe. W końcu lepsze wakacje też są droższe od gorszych. Więcej trzeba zapłacić także za lepszy komputer, samochód, a nawet za lepszą kiełbasę i lepszy środek na wypadanie włosów.

Sęk w tym, że „lepszość” wszystkich tych rzeczy można stwierdzić organoleptycznie – kiełbasa będzie smaczniejsza, komputer szybszy, a włosy gęstsze. W przypadku gazu to niemożliwe. Na oko nie będziemy w stanie stwierdzić, jak bardzo jest kaloryczny. Będziemy musieli ślepo zaufać temu, co napisał dostawca na fakturze – jeżeli jego zdaniem gaz jest super i zażyczy sobie za niego dopłaty, pozostanie pokornie przyjąć to do wiadomości. Chyba że będziemy się bawili w młodych chemików i badali opary wydobywające się z kuchenki. I mierzyli co do milisekundy czas gotowania aptekarsko odmierzonych ilości wody na makaron. A na koniec udowadniali dostawcy, że się pomylił.

Pozostało 39% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.