O tym, że gazociąg jamalski stanowi część gazowej infrastruktury krytycznej, nikogo przekonywać nie trzeba. Rura biegnąca ze wschodu na zachód, przez którą można przesłać rocznie ponad dwukrotność rocznej konsumpcji gazu w Polsce, nie może nie budzić emocji. To, że właścicielami rzeczonej rury są Polacy (PGNiG SA) i Rosjanie (Gazprom Export) tylko budzi dodatkowe emocje. To, że zgodnie z regulacjami UE ta infrastruktura jest zarządzana przez polski Gaz-System, niewiele zmienia, choć powinno.
Struktura właścicielska znajduje odbicie zarówno w sposobie powoływania, jak i konstrukcji władz spółki. Historię składu rady nadzorczej i zarządu można podsumować tak: wieloletni brak zmian po stronie rosyjskiej oraz ciągłe zmiany po stronie polskiej. Historycznie przestrzegano jednak jednej zasady: w składzie władz znajdowały się osoby mające mniejszy lub większy, ale jednak związek z sektorem naftowym. Urzędników czy polityków strona polska (o rosyjskiej nie wspominając, bo na to u nich nikt by nie wpadł) aż do teraz do Europol Gazu nigdy wcześniej nie delegowała. Czwartkowe walne w Europol Gazie oraz wydarzenia ostatnich tygodni przynoszą jednak wiele spostrzeżeń co do priorytetów i podejścia naszych rządzących do kwestii infrastruktury gazowej i zarządzania państwowym majątkiem.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.