Deficyt surowców energetycznych dwukrotnie odebrał Niemcom szansę na zdobycie pozycji supermocarstwa. Przeprowadzana przez kanclerz Merkel ekologiczna rewolucja może udowodnić, że do trzech razy sztuka.
Trwająca w Niemczech Energiewende (transformacja energetyczna) okazuje się coraz kosztowniejsza, a mimo to Niemcy realizują ją z żelazną konsekwencją. Problem leży w tym, że prąd wytwarzany przez wiatraki, panele słoneczne i pochodzący z innych odnawialnych źródeł jest średnio o kilkanaście procent droższy niż z elektrowni konwencjonalnych. Do tego jeszcze wiatraki pracują, gdy wieje wiatr, a panele słoneczne tylko za dnia. Te niedogodności może niwelować jedynie państwowy system wspierania transformacji energetycznej. Co roku więc na dotowanie energetyki odnawialnej wypływa z niemieckiego budżetu federalnego ok. 23 mld euro. Ponadto przeciętny użytkownik mieszkania płacił za prąd już 1,2 tys. euro rocznie, gdy dziesięć lat temu było to 700 euro. Na daleko idącą ochronę przed wzrostem opłat może liczyć natomiast przemysł, otrzymujący z tego tytułu od rządu ulgi w wysokości 5 mld euro rocznie.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.