Local content ma odegrać kluczową rolę w dekadzie inwestycji

Local content ma odegrać kluczową rolę w dekadzie inwestycji
Local content ma odegrać kluczową rolę w dekadzie inwestycjiINFOR PL SA / Fot. Maciej Stanik
dzisiaj, 02:00

Polska stoi przed największym boomem inwestycyjnym w swojej historii – tylko w energetyce nakłady mają sięgnąć biliona złotych. Uczestnicy debaty Dziennika Gazety Prawnej „Polski kapitał w łańcuchach dostaw – jak budować przewagę” wskazywali, że idea local contentu jest ponadpartyjna i ma ogromne znaczenie dla firm, gospodarki i kraju, natomiast pytanie brzmi, w jakim stopniu stanie się powszechna.

09ba8527-697c-428a-8880-8be73377f90c-39142644.jpg

Debatę otworzył Tomasz Pietryga, redaktor naczelny Dziennika Gazety Prawnej, wskazując, że idea local contentu – czyli polityki wspierania krajowych dostawców oraz wykonawców w strategicznych zamówieniach – to nie tylko narzędzie gospodarcze, ale impuls do zmiany sposobu myślenia o państwie i jego obywatelach. Zauważył, że jej skuteczność zależy od trwałości: musi wejść głęboko w strukturę państwa i być odporna na zmiany polityczne.

Wojciech Balczun, minister aktywów państwowych i orędownik idei local contentu, w swoim wystąpieniu ocenił, że Polska znalazła się w przełomowym momencie.

– Po okresie 30 lat transformacji stworzyliśmy silne fundamenty, konsekwentnie realizujemy wzrost gospodarczy, który budzi na świecie podziw, zbudowaliśmy silny sektor prywatny, w praktycznie każdym sektorze gospodarki mamy ludzi o najwyższych kompetencjach – wyliczał.

Podkreślił, że przez lata transformacji Polska funkcjonowała przede wszystkim jako rynek zbytu i dostawca taniej siły roboczej. Zmiana tej roli wymaga nowego myślenia.

Wojciech Balczun, minister aktywów państwowych
Wojciech Balczun, minister aktywów państwowych

Tylko w sektorze energetyki skala inwestycji publicznych ma wynieść ponad 1 bln zł, do czego dochodzą nakłady na infrastrukturę oraz 200 mld zł zaplanowane na 2026 r. obronność – uzupełnione programem Polska Zbrojna (dawniej SAFE) – mówił Wojciech Balczun

Minister stwierdził, że kraje Europy Zachodniej, takie jak Niemcy czy Francja, od dawna dbały o interesy swoich firm w ramach unijnych regulacji, podczas gdy Polska wchodziła w transformację z kompleksami wobec Zachodu. Tę świadomość, jak ocenił, udało się już zmienić.

Wojciech Balczun zwrócił uwagę, że local content jest inicjatywą ponadpartyjną.

– Żadna ze stron sceny politycznej nie krytykuje naszych działań w tym zakresie – powiedział.

W jego ocenie idea ta powinna łączyć, ponieważ pozwala zbudować nowy ekosystem gospodarczy i wywołać zmianę mentalną, aby Polacy z dumą wybierali krajowe produkty oraz usługi dlatego, że są lepsze.

Minister przypomniał skalę inwestycji publicznych: tylko w sektorze energetyki mają one wynieść ponad 1 bln zł, do czego dochodzą nakłady na infrastrukturę oraz 200 mld zł zaplanowanych na 2026 r. na obronność – uzupełnione programem „Polska zbrojna” (dawniej SAFE).

– Takich nakładów inwestycyjnych jeszcze w Polsce nie było – podkreślił Wojciech Balczun.

Celem inicjatywy „Local Content. Z korzyścią dla Polski” jest stworzenie koła zamachowego dla firm prywatnych, w tym małych i średnich przedsiębiorstw.

Minister przedstawił też granice tej polityki: wprowadzenie obowiązkowych progów udziału krajowych firm w przetargach byłoby sprzeczne z prawem UE i miałoby charakter czysto protekcjonistyczny. Rząd stawia na zmianę kryteriów oceny ofert, aby cena nie była jedynym decydującym czynnikiem, co naturalnie poprawiałoby pozycję krajowych wykonawców. MAP współpracował z Urzędem Zamówień Publicznych przy tworzeniu Polityki zakupowej państwa oraz przekonał Główny Urząd Statystyczny do pilotażowego mierzenia udziału komponentu krajowego w gospodarce.

Wojciech Balczun poinformował również o powołaniu zespołu eksperckiego, który ma opracować rozwiązania finansowe dla mniejszych firm – takie jak gwarancje czy dofinansowanie – umożliwiające udział w dużych zamówieniach. Agencja Rozwoju Przemysłu oferuje już pożyczkę certyfikacyjną, przydatną przy największych kontraktach.

Sukces z autostradami do powtórzenia z turbinami

Cezary Łysenko, członek zarządu Budimexu, zaznaczył, że sektor budowlany jest w Polsce najbardziej zaawansowany pod względem udziału krajowych podmiotów. Podkreślił, że wiele kluczowych materiałów wykorzystywanych w budownictwie – takich jak kruszywa, cement czy materiały asfaltowe – jest w dużej mierze dostępnych lub produkowanych w kraju, a polskie firmy przez ostatnie dekady zbudowały kompetencje, których wcześniej na taką skalę nie miały.

– Dwadzieścia lat temu rzeczywiście potrzebowaliśmy zagranicznych podmiotów, od których mogliśmy się uczyć – stwierdził, dodając jednak, że dziś sektor jest praktycznie samowystarczalny m.in. pod względem kadry inżynierskiej.

Podkreślił także, że nadchodzące megaprojekty, takie jak Port Polska czy elektrownia jądrowa na Pomorzu, będą wymagały zaawansowanych technologii, a polskie firmy mają jeszcze czas, aby się odpowiednio przygotować. Zaznaczył jednak, że rozwiązania dotyczące nowoczesnych spalarni czy turbin wiatrowych wciąż muszą być importowane. Wyraził też nadzieję na jak najwyższy udział polskich firm w projektach morskich farm wiatrowych, podkreślając aktywną rolę małych i średnich przedsiębiorstw w tym obszarze.

– W sferze marzeń pozostaje, by turbiny wiatrowe w 80 proc. składały się z polskich komponentów. Nie jest to jednak niemożliwe – powiedział Cezary Łysenko, przypominając, że jeszcze niedawno powszechnie uważano, iż Polska nie potrafi samodzielnie budować autostrad. Zaapelował też o większą otwartość na innowacje i startupy, by krajowe firmy z nowymi rozwiązaniami nie musiały szukać miejsca poza Polską, jak to się zdarzało w przeszłości.

Dariusz Lubera, prezes PGE Polskiej Grupy Energetycznej, ocenił strategię rządu na rzecz local contentu jako projekt na dekady. Strategia PGE przyjęta w 2025 r. zakłada zawarcie z polskimi firmami kontraktów o łącznej wartości 150 mld zł w ciągu 10 lat.

Prezes Lubera wskazał, że poziom local contentu różni się w zależności od segmentu działalności spółki: w dystrybucji energii wynosi obecnie 85 proc., natomiast w przypadku morskich farm wiatrowych jest znacznie niższy; szczególnie było tak w pierwszych projektach, w których trzeba było ponosić koszty wynikające z braku wcześniejszego doświadczenia w nowej branży. Zaznaczył jednak, że polskie firmy coraz częściej stają się częściami konsorcjów realizujących zaawansowane inwestycje energetyczne – przykładem są budowane przez PGE bloki gazowe w Gryfinie i Rybniku, gdzie kluczową rolę odgrywa Polimex Mostostal.

Prezes zwrócił uwagę na aspekt często pomijany w dyskusji na temat local contentu: koszty operacyjne (OPEX) ponoszone już po zakończeniu budowy inwestycji.

– Kontrakty na serwisowanie, modernizację czy remonty zapewnią polskim firmom pole do działania nie na kilka lat budowy, ale na kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat po jej zakończeniu – powiedział Dariusz Lubera.

Uznał to za istotną szansę dla krajowych przedsiębiorstw na budowanie długofalowego doświadczenia. W PGE powołano specjalnego pełnomocnika ds. local contentu, aktywnego we wszystkich liniach biznesowych spółki.

Jerzy Mirgos, prezes Mirbudu, ocenił, że kierunek polityki rządu jest słuszny i cieszy się ponadpartyjnym poparciem, a instrukcje dla spółek Skarbu Państwa dotyczące zamówień zamknęły lukę umożliwiającą odpływ pieniędzy do firm spoza Unii Europejskiej. Wskazał jednak na problem: ok. 60 proc. krajowego rynku budowlanego kontrolują firmy spoza Polski, kolejne 10 proc. należy do podmiotów spoza Unii Europejskiej, a w rękach polskich firm jest zaledwie 30 proc. rynku.

Jerzy Mirgos zaznaczył, że pojęcie local contentu we wdrożonym w ostatnich tygodniach kształcie nie może być utożsamiane z polskością, ponieważ zaproponowane w definicji kryteria uwzględniają wszystkie podmioty działające na terenie Polski, w tym również krajowe oddziały zagranicznych korporacji. Prezes Mirbudu dodał, że to na pewno istotne ograniczenie, jeśli myślimy o realnym zwiększeniu udziału polskich firm w strategicznych projektach inwestycyjnych, a w konsekwencji o tworzeniu z polskich spółek międzynarodowych czempionów, którzy będą mogli realizować projekty również na rynkach międzynarodowych.

Sens polityki zamówień widzi on przede wszystkim w likwidowaniu barier w dostępie do przetargów dla polskich podmiotów oraz w wyrównywaniu ich szans w dostępie do finansowania niezbędnego do realizowania kontraktów budowlanych.

– Coraz mniej polskich firm startuje w przetargach, bo zniechęcają je wyśrubowane wymagania – stwierdził prezes Mirbudu.

Jego zdaniem ustawa o ochronie rynku przed firmami z państw trzecich jest dobrym narzędziem, ale bywa obchodzona. Zaapelował o jej dopracowanie, dodając, że nie stoi to w sprzeczności z wartościami unijnymi, ponieważ chodzi o ochronę całego rynku europejskiego. Zwrócił się też bezpośrednio do przedstawicieli administracji publicznej przygotowujących przetargi, aby tworzyli warunki umożliwiające konkurencję na równych zasadach.

Andrzej Kaczmarek, prezes Stalexport Autostrady, zauważył, że realizacja projektów w modelu partnerstwa publiczno-prywatnego niemal automatycznie gwarantuje wysoki poziom local contentu. Przykładem jest umowa na zarządzanie i modernizację trasy A4 Katowice‒Kraków. Spółka jest notowana od 1994 r. na Giełdzie Papierów Wartościowych. Andrzej Kaczmarek zaznaczył, że w ciągu ostatnich 10 lat, odkąd stała się dywidendowa – po spłaceniu zobowiązań inwestycyjnych – wartość dywidend wypłaconych akcjonariuszom była niższa niż łączne płatności na rzecz Skarbu Państwa. W latach 2016–2025 strona publiczna pozyskała z trasy A4 Katowice–Kraków prawie miliard złotych, nie ponosząc żadnych nakładów. Zwrócił też uwagę, że pierwszy projekt koncesyjny w Polsce kończy się w marcu 2027 r., a brak nowych tego rodzaju przedsięwzięć sprawia, że zgromadzony potencjał finansowy i unikalne know-how operacyjne firmy pozostaną niewykorzystane.

Inicjatywy różnych branż

Sławomir Żurawski, p.o. prezes Poczty Polskiej, zwrócił uwagę, że Poczta Polska sama w sobie jest local contentem – posiada blisko 4,8 tys. własnych placówek i 2 tys. agencji prowadzonych przez lokalnych przedsiębiorców, a swoją obecnością obejmuje każdą gminę w Polsce. Jak wyjaśnił, Poczta Polska pełni rolę platformy dystrybucyjnej dla mikroprzedsiębiorców. W wielu regionach funkcjonuje „lokalna półka”, gdzie miejscowi dostawcy mogą oferować swoje produkty.

Sławomir Żurawski podkreślił też skalę działalności transportowej firmy: rocznie to ponad 300 mln km. W zakresie zaopatrzenia w paliwo firma zawarła nowy kontrakt z Orlenem, największym krajowym dystrybutorem.

Adam Sanocki, członek zarządu Polskich Portów Lotniczych (PPL) ds. strategii i marketingu, przedstawił sektor lotniczy jako przykład branży, która już dziś wyznacza europejskie trendy. W 2025 r. polskie lotniska rosły 3,5 razy szybciej niż porty w innych krajach kontynentu, a licząc od 2019 r., ich wzrost wyniósł aż 40 proc.

– PPL jako grupa kapitałowa ma local content niejako zaszyty w swoim DNA – stwierdził Adam Sanocki, wskazując, że skumulowany wpływ 15 lotnisk w Polsce na gospodarkę to 58 mld zł i 500 tys. miejsc pracy.

Port Polska, którego inwestorem strategicznym jest PPL, ma wygenerować kolejne 35 tys. miejsc pracy. Adam Sanocki zwrócił uwagę, że Polska jest jedynym krajem w Europie budującym od podstaw duże lotnisko, co przyciąga uwagę zagranicy. Na ponad 50 mld zł planowanych inwestycji lotniczych w kraju ok. 8 mld jest w portach regionalnych, które pełnią istotną rolę zarówno dla bezpieczeństwa kraju, jak i dla rozwoju regionów.

Budowanie local contentu to także inwestowanie w kompetencje. PPL realizuje to m.in. poprzez rozwój siedmiu spółek zależnych, które działając wokół infrastruktury lotniskowej, znacznie podnoszą bezpieczeństwo operacyjne grupy.

Aby utrzymać to tempo wzrostu, branża potrzebuje zmian w prawie. Przedstawiciel PPL wskazał na konieczność uregulowania kwestii hałasu, wdrożenia ułatwień inwestycyjnych i przepisów wspierających rynek cargo, a także wpisania lotnisk na listę przedsiębiorstw strategicznych.

Doktor Szymon Paweł Moś, prezes Polskiej Spółki Gazownictwa (PSG), podkreślił, że kluczem do wdrożenia polityki local contentu jest zmiana mentalności, a narzędzia są już dostępne. Spółka co roku inwestuje ok. 3 mld zł i przeprowadza 4 tys. postępowań zakupowych, co daje jej bliski kontakt z rynkiem małych i średnich przedsiębiorców.

– 93 proc. naszych wykonawców spełnia definicję local contentu – powiedział Szymon Paweł Moś.

Jak opowiadał, osiągnięto to dzięki systematycznej współpracy ekspertów spółki z wykonawcami, którym umożliwia się planowanie własnego rozwoju na podstawie długofalowej współpracy z PSG. Spotkania z menedżerami różnych szczebli mają pozwolić mniejszym firmom budować kompetencje z odpowiednim wyprzedzeniem.

Prezes wskazał też na konkretne rozwiązanie problemu płynności finansowej, który jego zdaniem jest jedną z głównych barier dla wykonawców. Polska Spółka Gazownictwa wdrożyła faktoring odwrotny – instrument polegający na tym, że to duży zamawiający (a nie dostawca) inicjuje wcześniejszą spłatę należności przez bank, co ułatwia małym firmom pozyskiwanie finansowania.

– Ograniczyliśmy konieczność rygorystycznej oceny tych podmiotów i daliśmy im narzędzie dające im realną możliwość przyśpieszenia otrzymania zapłaty – powiedział Szymon Paweł Moś.

Zamówienia publiczne: wyższy poziom dojrzałości

Agnieszka Olszewska, prezes Urzędu Zamówień Publicznych, oceniła podczas dyskusji, że system zamówień publicznych jest gotowy na wymagania związane z local contentem – potrzebna jest przede wszystkim zmiana mentalności uczestników rynku. Przypomniała skalę zjawiska: ponad 30 tys. publicznych zamawiających i ponad 150 tys. postępowań rocznie realizowanych wyłącznie na podstawie przepisów prawa zamówień publicznych. Przy czym faktyczna liczba zakupów publicznych jest jeszcze wyższa, bo część zamówień odbywa się poza tym reżimem prawnym.

Agnieszka Olszewska, prezes Urzędu Zamówień Publicznych
Agnieszka Olszewska, prezes Urzędu Zamówień Publicznych

– Polscy przedsiębiorcy nie oczekują preferencyjnego traktowania, tylko jasnych zasad, uczciwej konkurencji i równego traktowania – definiowała Agnieszka Olszewska.

Podkreśliła, że obowiązujące prawo – zarówno europejskie, jak i krajowe – pozwala na prowadzenie postępowań o udzielenie zamówienia publicznego w sposób efektywny z realizacją wszystkich celów postawionych dla tych procesów, choćby w Polityce zakupowej państwa. Dziś to od zamawiających zależy, czy na etapie przygotowania postępowania wyeliminują bariery utrudniające dostęp do rynku krajowym przedsiębiorcom.

Prezes UZP opisała Politykę zakupową państwa na lata 2026–2029 jako narzędzie systemowe wskazujące sposób prowadzenia postępowań zakupowych zgodnie z celami państwa. Wymieniła trzy priorytety: budowę potencjału i konkurencyjności polskiej gospodarki, budowę odporności państwa przez bezpieczne zakupy publiczne oraz profesjonalizację rynku – zarówno jego uczestników, jak i samych procesów oraz narzędzi zakupowych.

Agnieszka Olszewska zwróciła uwagę na test MŚP opracowany przez Ministerstwo Rozwoju i Technologii. Jest to zestaw pytań, które organizator przetargu powinien sobie zadać przed wszczęciem postępowania: na przykład czy zamówienie jest odpowiednio podzielone na części, czy właściwie rozpisano kwestie harmonogramów, zaliczek i form płatności. Zaznaczyła, że przez lata dominował tryb przetargu nieograniczonego bez wstępnych konsultacji rynkowych, z ceną jako jedynym kryterium. W ustawie PZP jest wiele instrumentów, takich jak wstępne konsultacje rynkowe czy tryby pozwalające na konstruktywny dialog, które zastosowane przez zamawiających przyczynią się do skuteczniejszej realizacji celów ważnych z perspektywy nie tylko konkretnego zamawiającego, lecz także rynku krajowego oraz europejskiego.

– Obecnie najważniejsze są jednak takie elementy, jak: odporne, bezpieczne zakupy, dbałość o środowisko, społeczności lokalne oraz wspieranie polskiej gospodarki. To wymaga świadomego i profesjonalnego zarządzania procesami zakupów publicznych w organizacjach i prowadzenia ich w dialogu z rynkiem – podsumowała.

Istniejący potencjał oraz wyzwania

W drugiej rundzie dyskusji rozmawiano o problemach regulacyjnych i szczegółowej sytuacji poszczególnych branż oraz firm.

Jerzy Mirgos pozytywnie ocenił obowiązującą ustawę o zamówieniach publicznych oraz założenia Polityki zakupowej państwa, ale wyraził wątpliwości co do możliwości ich wdrożenia bez jasnych regulacji wykonawczych. Stwierdził, że stosowanie kryteriów pozacenowych w postępowaniach przetargowych jest od lat de facto fikcją.

– Jeżeli nie będzie jednoznacznych, ustawowych rozwiązań, ta fikcja będzie trwać dalej – powiedział.

Podniósł też kwestię szkoleń dla przedstawicieli samorządów terytorialnych: jego zdaniem kluczowe jest przekonanie urzędników, że celem dobrze przeprowadzonego przetargu nie jest tworzenie restrykcyjnych wymagań odstraszających mniejszych wykonawców, lecz efektywny wybór najlepszej oferty. Dużą rolę w tym procesie przypisał Urzędowi Zamówień Publicznych, oceniając, że konsekwentne działania edukacyjne mogą przynieść wymierne efekty w perspektywie najbliższych lat.

545c54e9-8058-4185-87ab-93fd8d019915-39142604.jpg

Cezary Łysenko podkreślił, że polskie firmy budowlane dysponują już odpowiednio przygotowaną kadrą inżynierską, sprzętem i zasobami, by w pełni skorzystać z nadchodzącego boomu inwestycyjnego.

– Nie możemy tego przegapić – powiedział, wskazując, że efektem wielkich inwestycji, oprócz samych obiektów, takich jak lotniska czy elektrownie, powinny być kompetencje firm możliwe do wykorzystania na rynkach zagranicznych. Zwrócił uwagę na rolę organizatorów postępowań przetargowych, podkreślając, że przy dużych inwestycjach publicznych coraz większe znaczenie powinny mieć nie tylko sprawne przeprowadzenie procedury, lecz także długofalowy efekt gospodarczy, jaki dany projekt przynosi polskiemu rynkowi i krajowym kompetencjom.

Dariusz Lubera przedstawił konkretne dane dotyczące udziału krajowego w projektach energetycznych grupy. Największa inwestycja PGE Polskiej Grupy Energetycznej w magazyny energii, magazyn bateryjny Żarnowiec, ma osiągnąć poziom local contentu wynoszący 75 proc. Jej główny komponent, czyli baterie, powstają w polskich zakładach firmy LG zatrudniającej w Polsce 7 tys. pracowników. W przypadku morskiej farmy wiatrowej Baltica 2, której uruchomienie planowane jest na 2027 r., udział krajowych dostawców ma wynieść ok. 20–25 proc.

– W kolejnym projekcie, który uruchomimy niebawem, poza częścią technologiczną local content sięgnie już 45 proc. – powiedział Dariusz Lubera, dodając, że wierzy w przedsiębiorczość Polaków jako siłę napędową wzrostu tego wskaźnika.

Sławomir Żurawski postulował inwestycje w rozwój spółki, by ta mogła się rozwijać i nadgonić dług inwestycyjny liczony w dekadach. Wskazał, że w porównaniu z innymi przedsiębiorstwami Skarbu Państwa spółka pozostała wyraźnie w tyle pod względem modernizacji. Stwierdził, że musi mieć ona zdolności inwestycyjne, które pozwolą na rzeczywisty rozwój i wykorzystanie posiadanego potencjału. Istotnego znaczenia w jego przekonaniu nabiera przełamanie regresu na rynku usług kurierskich: jeszcze dekadę temu Poczta Polska kontrolowała ok. 20 proc. rynku, dziś jej udział spadł do 4–5 proc. Sławomir Żurawski wskazał, że odrobienie strat wymaga budowy ok. 50 obiektów logistycznych, tzw. depotów kurierskich, oraz centralnej sortowni w okolicach Łodzi, a także inwestycji w systemy informatyczne. Łączne potrzeby finansowe w tym zakresie oszacował na ok. 1,3 mld zł.

Adam Sanocki przypomniał, że branża lotnicza podlega szczególnie rygorystycznym regulacjom i ma strategiczne znaczenie dla obronności kraju, co determinuje dobór partnerów biznesowych.

– Kluczem jest dialog, który pozwala łączyć unikalne kompetencje i tworzyć synergie – podsumował Adam Sanocki.

Rozwiązania, które obecnie powstają przy tworzeniu Portu Polska, mają być wysoce skalowalne, co w przyszłości pozwoli na ich eksport i wdrażanie na innych rynkach europejskich.

Szymon Paweł Moś wskazał natomiast, że fundamentem skutecznej polityki dotyczącej local contentu są trzy elementy: rzetelność komunikacji, stabilność i przewidywalność warunków współpracy. Podkreślił, że corocznie przeznaczane przez PSG na inwestycje 3 mld zł powinny pracować na rzecz odporności całej gospodarki. Podobnie jak inni uczestnicy debaty zaznaczył, że polskie firmy nie potrzebują preferencyjnego traktowania.

5fcad146-6511-4edd-b756-428bc142168c-39142599.jpg

– Polskie firmy już cechują się energią i przedsiębiorczością, musimy im dać tylko impuls, by mogło się to zrealizować – powiedział prezes PSG.

W ocenie Andrzeja Kaczmarka strona publiczna rezygnuje dziś z kapitału prywatnego dla rozwoju infrastruktury. Jednocześnie promuje local content i marginalizuje PPP, co jest samo w sobie wewnętrznie sprzeczne, bo to właśnie PPP jest najprostszym sposobem, aby ten local content realnie wykorzystać w infrastrukturze. Zwrócił też uwagę, że spółka dysponuje najbardziej doświadczonym w kraju zespołem i wypracowanymi modelami finansowymi oraz kompetencjami zarządczymi, które mogą być wzorcem dla przyszłych projektów.

Andrzej Kaczmarek zaznaczył, że do udziału w projektach koncesyjnych i PPP zdolne są w Polsce jedynie największe firmy. Grupa Stalexport Autostrady ma ponad 1 mld zł aktywów, w tym zdecydowaną większość stanowią środki pieniężne i ich ekwiwalenty (90 proc. aktywów obrotowych), co oznacza potencjał inwestycyjny na poziomie kilku miliardów złotych.

Jednostka dominująca najwyższego szczebla znajduje się w Polsce
Jednostka dominująca najwyższego szczebla znajduje się w Polsce

Ocenił, że PPP mierzą się z niezasłużonymi negatywnymi stereotypami, podczas gdy ta formuła zapewnia stabilny, długoterminowy przychód wykraczający poza ramy jednego sezonu budowlanego czy pojedynczego projektu.

Podsumowanie: idea musi zejść na niższe szczeble

Debatę podsumował Tomasz Pietryga, który zwrócił uwagę, że świadomość znaczenia krajowego kapitału jest już widoczna wśród największych graczy rynkowych.

– Aby idea local contentu weszła trwale w strukturę państwa, musi dotrzeć do urzędników średniego i niższego szczebla, a w dalszej perspektywie – do zwykłych obywateli podejmujących codzienne decyzje konsumenckie. Proces ten jest nieodwracalny: argumenty przemawiające za wzmacnianiem udziału krajowego kapitału w gospodarce są na tyle silne, że trudno je skutecznie zakwestionować – spuentował redaktor naczelny DGP.

Michał Perzyński

Czytaj więcej w dodatku DGP | Local Content

local content
local content
Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381223mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.