Sprzedaż Enei zmienia się w awanturę, w której jest wszystko: od prokuratury i ABW po obyczajówkę. Urzędnicy Ministerstwa Skarbu uważają, że najwięcej szkody robią lobbyści. W ministerstwie usłyszeliśmy historię "zaufanej osoby Lecha Kaczyńskiego", która pracuje w Enei i jest nie do usunięcia bez sowitej odprawy.
Minister Aleksander Grad ma grubą teczkę z papierami na temat prywatyzacji Enei. Spora część tych dokumentów to donosy, zawiadomienia o popełnieniu przestępstw, listy z protestami. W tej historii kopanie dołków pod konkurencją to codzienność.
"Bój jest gigantyczny, od dawna nie było takiej prywatyzacji. Ścierają się wielkie interesy" - mówi minister skarbu. Przy okazji ujawnia, jak chce doprowadzić do sprzedaży energetycznego koncernu. Po pierwsze każdy napływający donos wysyła do ABW. Po drugie stoi na stanowisku, że prywatyzację w tym roku może zatrzymać tylko zbyt niska oferta ze strony inwestorów. Po trzecie ostatecznej decyzji nie chce podejmować sam, chce ją skonsultować z całą Radą Ministrów. Taki wariant jest najbezpieczniejszy dla samego ministra skarbu. Ale i tak Grad krytyki nie uniknie.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.