W zeszłym tygodniu byłem w Liszboa, jak Portugalczycy mówią na swoją stolicę. Miałem prezentację na temat perspektyw strefy euro oraz wpływu nadchodzącego Eurogedonu na gospodarki Europy Środkowo-Wschodniej i Polski. Postanowiłem wykorzystać okazję i zostaliśmy z żoną na kilka dni, żeby zwiedzić Lizbonę i pojechać do Sintry.
Turystycznie wyjazd był wspaniały. Sintra to przepiękne tysiącletnie zamki, pałace i parki oraz sklepy z porcelaną dla miłośników skorup, do których zalicza się moja żona. W Lizbonie jeździliśmy stuletnimi malutkimi tramwajami linii 28, polecam jazdę nocną, gdy nie ma ruchu i tramwaj mknie jak szalony po górskich ulicach Lizbony. W dzień są korki, pojazd sunie wolno, mijając o kilka centymetrów mury kamienic i o milimetry zaparkowane samochody. Nasz kierowca zatrzymał tramwaj i prosił pasażerów, żeby mu mówili, czy się zmieści, czy nie, passa, passa, czy jakoś tak krzyczeli po portugalsku, udało się i kierowca zebrał burzę oklasków.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.