Odzież tanieje, ale mimo to jej sprzedaż się kurczy, a produkcja i zatrudnienie w branży spadają. Polaków nie stać na wydawanie coraz większych sum w sklepach odzieżowych.
GUS policzył wyroby wyprodukowane w kraju bez wysłanych na eksport, sprowadzone z zagranicy oraz zmiany w ilości wyrobów w magazynach. Na rynek krajowy trafiło w sumie 33,7 mln sztuk okryć i ubiorów. – Z naszych obserwacji wynika, że w poszczególnych przedsiębiorstwach przemysłu odzieżowego sezon wiosenno-letni był słabszy, ale aż o tyle? – dziwi się Tadeusz Wawrzyniak, prezes Telimeny i Polskiej Izby Odzieżowo-Tekstylnej.
Wytłumaczenie? Przestraszyliśmy się kryzysu i oszczędzamy. Potwierdzają to dane o produkcji. W I połowie roku w krajowych fabrykach powstało np. o 29 proc. mniej spodni, produkcja płaszczy i podobnych artykułów męskich lub chłopięcych skurczyła się o blisko 25 proc., a sukienek i spódnic – o 11,6 proc. Wyprodukowano ich mniej, bo sklepy mają mniejsze zapotrzebowanie. – Sieci, które rozwijają się przez franczyzę, oficjalnie przyznają, że ich partnerzy zaopatrzyli się w towar jeszcze w zeszłym roku. Ponieważ popyt nie jest duży, nie ma potrzeby uzupełniania stanów magazynowych – zauważa Marek Czachor, analityk Erste Group.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.