Autopromocja

Okoński: Giełda to kapitał i wiarygodność [WYWIAD]

Broker
Tani kredyt jest efektywny. Podobnie obligacje. Ale czasem trzeba szukać innych dróg dotarcia do kapitału. Wtedy giełda jest niezastąpiona.ShutterStock
13 kwietnia 2016

- Wsparcie państwa dla programów mieszkaniowych dało dobry skutek. Dziesiątki tysięcy ludzi dostało dopłaty, a obroty deweloperów wzrosły - uważa Wojciech Okoński, prezes Robygu.

2516133-.jpg
Wojciech Okoński, prezes Robygu

Bardzo pozytywnie, choć są wzloty i upadki. Dziś też mamy obawy co do przyszłości giełdy, ale myślę, że ten mechanizm urynkowienia gospodarki, który zadziałał bardzo szybko, był niezbędny.

Przyszłość jest niepewna, bo są obawy, że nastąpi dokończenie procesu nacjonalizacji OFE. Miejmy jednak nadzieję, że tak się nie stanie.

Na pewno giełda sporo na tym straciła. Natomiast ja z punktu widzenia spółki, której akcje są notowane na giełdzie, oceniam bardzo dobrze tę instytucję, która wiele daje takim podmiotom jak moja firma.

Kapitał, wiarygodność i transparentność – wszystkie te czynniki są istotne i się przenikają. Dla nas możliwość wyceny akcji daje wiedzę na temat tego, jak ocenia nas rynek oraz na jakiej pozycji jesteśmy względem konkurencji. Do tego dochodzi możliwość pozyskania nowych inwestorów. Giełda umożliwia szukanie środków w różnych miejscach.

Tani kredyt jest efektywny. Podobnie obligacje. Ale czasem trzeba szukać innych dróg dotarcia do kapitału. Wtedy giełda jest niezastąpiona.

Są różne segmenty tego rynku. Ten komercyjny, który w ostatnich dwudziestu latach rozwinął się znakomicie i zastąpił spółdzielczość, spowodował, że już nie trzeba czekać na mieszkania jak w poprzedniej epoce. Gdy zakładałem rodzinę w wieku 26 lat, byłem szczęśliwym właścicielem wkładu spółdzielczego. Gdybym nie miał rodziców, którzy mi pomogli, musiałbym czekać na swój własny kąt jakieś 15 lat. Dzisiaj wystarczy zdolność kredytowa i z dnia na dzień można wejść w posiadanie własnego mieszkania.

Mówię o rynku komercyjnym i osobach, które stać, żeby kupić mieszkanie za pożyczone pieniądze. To dużo lepsza sytuacja niż kiedyś. Tak, wiele osób nie otrzyma kredytu – zgadzam się, że te grupy są zaniedbywane i trzeba coś z tym zrobić.

Myślę, że to jest właściwy kierunek. Na całym świecie finansowanie kredytów hipotecznych przez banki odbywa się długoterminowo. Emitowane przez banki hipoteczne listy zastawne to jeden z instrumentów. W Polsce banki uniwersalne mają depozyty swoich klientów, wypożyczają pieniądze od siebie lub banku centralnego na bardzo krótki czas. Nie powinniśmy finansować długoterminowych kredytów krótkoterminowym pieniądzem.

Segment mieszkań na wynajem jest u nas ubogi. W Niemczech ok. 80 proc. mieszkań w dużych miastach to lokale wynajmowane. Jest to tam dobrze obudowane prawnie. W Polsce istnieje tzw. najem okazjonalny, jednak nie ma jeszcze firm, które budowałyby całe budynki w tym celu.

Po obaleniu komunizmu Polacy lubią „być na swoim”. Podobnie jest np. w Izraelu, skąd pochodzą nasi niektórzy partnerzy. Tam ludzie też chcą być właścicielami. To kwestia mentalności. Sądzę jednak, że ten rynek będzie rósł. Już teraz pojawiają się takie inicjatywy.

To nowa inicjatywa, za wcześnie na oceny. Szumnie zgłaszana z zamiarem „produkcji” pięciu tysięcy mieszkań. Deweloperzy w sześciu największych polskich miastach oddają ok. 50 tysięcy mieszkań rocznie. BGK miał dołożyć aż 10 proc., jednak z doniesień prasowych wiemy, że obecnie bank jest w posiadaniu zaledwie kilkuset mieszkań.

Jeśli powstałyby dobrze zorganizowane instytucje z dostępem do tanich, uzbrojonych gruntów, a budowanie pozbawione byłoby biurokratycznej otoczki, to możliwe. Zobaczymy też, czy możliwe jest zaangażowanie państwa.

To ważny społecznie problem, więc politycy muszą się nim zajmować. Dotychczasowe wsparcie państwa dla programów mieszkaniowych przyniosło pozytywny skutek. Dzięki nim dziesiątki tysięcy ludzi dostało dopłaty. Przyczyniło się to także do wyższych obrotów firm deweloperskich, lecz nie zapominajmy, że musieliśmy się zmieścić w limitach cenowych.

Nasza firma buduje w ramach programu Mieszkanie dla Młodych. W Gdańsku limit to 5400–5500, a my sprzedajemy po 4300 zł. Konkurencja wymusza obniżkę cen, korzystają nabywcy.

Zgadzam się, że to byłaby zła sytuacja. Poza tym taki program miałby służyć osobom niemającym zdolności kredytowej. Więc ile miałoby to trwać? 60 lat? Przecież kredyt spłacany wraz z czynszem musiałby być bardzo długoterminowy. Trudno sobie coś takiego wyobrazić.

Nie sądzę. Możemy rozmawiać z inwestorami zainteresowanymi kupnem całego budynku, jednak sami wolimy się skupić na budowaniu i sprzedaży.

Nie możemy mówić o kryzysie. Jest duża podaż firm budowlanych, a rynek dojrzał. Gdy Unia otworzyła swoje granice, wielu specjalistów wyjechało. Dziś taki skok już nam nie grozi – rynek jest stabilny. Nie odczuwamy też przesadnej presji cenowej.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.