Autopromocja

Na dobry sklep z bronią potrzeba 300 tys. zł

Otwieramy sklep z bronią
Otwieramy sklep z broniąDGP
25 listopada 2008

Możliwie najszersza oferta broni oraz różnego rodzaju akcesoriów to jedyny sposób na sukces sklepu z militariami. Ale koszt wejścia w ten biznes to co najmniej 300 tys. zł tylko na samym początku.

Krzysztof Stefaniak z Zielonej Góry jest trenerem, instruktorem i sędzią klasy państwowej strzelectwa sportowego oraz rusznikarzem i byłym mistrzem Europy w strzelectwie wyczynowym. Dziesięć lat temu założył sklep z bronią Strzelec: krótką i długą, dla amatorów i profesjonalistów. Dzięki doświadczeniu i kontaktom zaopatruje czasami polską kadrą strzelecką. Nawet profesjonalni strzelcy i myśliwi często korzystają z jego rad i konsultacji. Jest jedynym przedstawicielem na Polskę kilku światowych i hołubionych przez kolekcjonerów marek broni. Takich jak na przykład dostępny od niedawna w sprzedaży, najnowszy sztucer znanego konstruktora broni myśliwskiej Horsta J.E.Blasera Strasser RS 05, ręcznie grawerowany i wykonany z korzeniowego drewna fladrowego za - bagatela! - ponad 10 tys. zł. Klienci przyjeżdżają do niego z całego kraju, bardzo często szukając broni unikalnej, a tym samym - drogiej. Wśród ponad 200 sklepów z bronią w całym kraju drugiego takiego jak jego nie ma. Pytany, czy warto wejść w ten biznes, bez wahania odpowiada jednak: - Nigdy w życiu. Gdyby dzisiaj ktoś zaproponował mi wspólną inwestycję w ten biznes, zamiast tego wolałbym zainwestować w złoto - mówi wprost.

Biznes reglamentowany

Z ostatnich dostępnych danych za 2004 wynika, że liczba egzemplarzy zarejestrowanej broni palnej przekraczała 300 tys., ale ze względu na restrykcyjną politykę państwa dzisiaj nie jest ona znacząco wyższa. To rynek, który nawet jeśli rośnie, to nieznacznie. Z kolei otwarcie sklepu to duże koszty. Po przygotowaniu lokalu i otrzymaniu koncesji trzeba kupić towar. - Na początku trzeba na to wydać co najmniej 300 tys. zł. A potem klient i tak zażyczy sobie akurat takiego sprzętu, jakiego nie ma w magazynie. 50-60 proc. kupionego towaru prawdopodobnie nigdy nie uda się sprzedać - mówi Krzysztof Stefaniak.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: GP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.