Spółki płacą za to, że zamiast koncentrować się na działalności podstawowej, postanowiły zarobić na spekulacji derywatami.
Nasze zapóźnienie w nowoczesnej inżynierii finansowej w stosunku do dojrzałych rynków po raz pierwszy zadziałało na naszą korzyść. Brak ekspozycji polskich instytucji finansowych na ryzykowne instrumenty, które w jednej chwili rynek przecenił do zera, i wciąż bezpieczny poziom zadłużenia pozwalały mieć nadzieję, że przynajmniej bezpośredni wpływ tych zjawisk będzie mało zauważalny dla naszej gospodarki. Tak też się stało. Żadna z rodzimych instytucji finansowych nie musiała ogłaszać bankructwa i mimo niepewności na rynku międzybankowym, jak na razie, kryzys nas wystraszył, ale nie zrujnował ekonomii. Jednak, by wspomnianego zapóźnienia nie mógł nam nikt wypominać, polskie firmy zafundowały sobie własny kryzys, ochrzczony kryzysem opcyjnym. Dziś niektórym przyjdzie zapłacić za to, że goniąc za jak najwyższym zyskiem, stracili zdrowy rozsądek.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.