Jeszcze trzy lata temu na pytanie „ile państwa w gospodarce?”ekonomiści odpowiadali „jak najmniej”. Po doświadczeniach kryzysu odpowiedź nie jest już oczywista.
Skoro sam rynek w sytuacjach kryzysowych dostaje od państwa pomoc, to może państwo jest potrzebne? Gdyby nasza giełda została sprywatyzowana, tak w Pradze czy Budapeszcie, dziś Warszawa nie byłaby centrum finansowym w naszym regionie Europy, rolę tę pełniłby Wiedeń. To on sprywatyzował i zmarginalizował giełdę czeską i węgierską.
Nawet najbardziej liberalne rządy wspierają nie tylko banki, ale całe gałęzie gospodarki. Najświeższy przykład – Berslusconi blokuje unijne porozumienie z Koreą Południową o wolnym handlu, żeby nie pogarszać sytuacji Fiata. Co ma zrobić tamtejszy urząd ochrony konkurencji? Dopuszczenie tanich koreańskich aut do unijnego rynku służy interesom nabywców, może spowodować obniżkę cen. Wejście tych aut na rynek nie służy jednak europejskim producentom.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.