Choć Platforma Obywatelska zapewnia, że jest bardzo zadowolona z wyników wyborów samorządowych, to chyba jednak pozbawiają one tę partię złudzeń, iż w nadchodzących wyborach parlamentarnych może zdobyć większość umożliwiającą samodzielne rządzenie.
To zaś oznacza, że puszczenie oka do tych, którzy domagają się reform, i przekonywanie, że będą one możliwe w 2012 r., staje się bezzasadne. PO tak czy owak będzie skazana na jakiegoś koalicjanta. Nie ma sensu marnować czasu, żeby się o tym przekonać.
Trudno nie zgodzić się jednak z rządem, że zapowiedzi cięć przynieść mogą jedynie przegraną w wyborach. Sondaże wyraźnie pokazują, że społeczeństwo nie chce oszczędności, a grupy interesów broniących status quo są potężne. Trudno też nie przyznać racji ekonomistom ostrzegającym, że dłużej balansować na linie nie sposób, a brak determinacji w ograniczaniu deficytu grozi katastrofą. Wyborów nie wygrywa się jednak strachem, a ludzie nie zamierzają zaciskać pasa za PKB. Licznik szybko rosnącego długu może ich do rządu zniechęcać, ale do wyrzeczeń raczej nie nakłoni. W końcu na razie nic się nie wali. Klincz? Niekoniecznie.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.